sobota, 5 maja 2012

Rozdział 30


/Oczami Harrego/
Przez ostatnie dni, no i przede wszystkim przez aferę i wyjazd Victorii wszyscy tak jakoś się ode mnie odwrócili. Niby ze mną rozmawiają, niby wszystko jest w porządku, ale jest tak jakoś inaczej. Chyba mają mi za złe to wszystko. Nie dziwię się, przecież to moja wina. Gdybym porozmawiał wtedy z Vick wszystko byłoby dobrze, ale z drugiej strony była to po części wina Zayna. To on ją wtedy pocałował. No ale, co się stało to się nie od stanie.

Z Caroline zerwałem. Oni wszyscy mieli rację. Ona przychodziła do mnie jak czegoś chciała. Kleiła się do mnie gdy zauważyła paparazzich, lub nasze fanki. Całowała mnie gdy ktoś nas widzi, jakieś media, albo ktokolwiek inny. A gdy byliśmy sami stawała się oschła. Może na prawdę była ze mną dla rozgłosu??? Z resztą okazało się, że mnie zdradzała.

W domu jest teraz tak jakoś pusto. Bez Vick to nie to samo. Brakuje nam jej. Wszyscy chcielibyśmy żeby wróciła. Tęsknie za nią. Chciałbym, aby mi wybaczyła. Ale wiem, że tak się nie stanie. Zraniłem ją. Zwaliłem winę na nią, choć wiem że to wszystko nie było przez nią. Od kiedy wyjechała wmawiałem sobie, że już nic do niej nie czuję. Ale to nie prawda. Kocham ją, zawsze ją kochałem. Gdy wróci będę się starał. Zrobię wszystko by mi wybaczyła. Jeśli nie będzie znów chciała ze mną być, to chciałbym abyśmy zostali przyjaciółmi. Nie chcę jej stracić. Jest dla mnie najważniejsza.

Jestem dupkiem. Nie wiem co we mnie wstąpiło, by znów wiązać się Caroline. Po co ja to zrobiłem?! Tak naprawdę nigdy jej nie kochałem, moje serce zawsze należało do Vick.

/Oczami Zayna/
Ja już tak dłużej nie wytrzymam. Ona musi wrócić. Bez niej dni nie są już takie same. Nie mogę usłyszeć jej zarażającego śmiechu. Nie mogę spojrzeć w te jej śliczne brązowe oczy. Ile bym dał by znów zobaczyć jej nieziemski uśmiech. Chciałbym znów móc ją przytulić. Znów poczuć smak jej ust. Kurwa Malik! One przecież nie umarła, przyjedzie niedługo!

Odpędziłem od siebie te dziwne myśli. Ja chyba się zakochałem. Nie ma co czekać! Jadę do niej, a raczej lecę. Sprowadzę ją tu z powrotem. Wszyscy za nią tęsknimy. Brakuje nam jej już. Nie wytrzymam bez niej ani dnia dłużej.

Spakowałem jakieś ciuchy, no i oczywiście lusterko ;P Krzyknąłem chłopakom, że wyjeżdżam i postaram się wrócić jak najszybciej. Zamówiłem taksówkę. Pojechałem na lotnisko. Kupiłem bilet. Miałem szczęście lot miał się odbyć za 20 minut. Szybko przeszedłem odprawę i już po chwili siedziałem w samolocie lecącym do L.A.

Po kilku godzinach byłem już w L.A. Założyłem kaptur i okulary, aby mnie nie rozpoznali. Chciałem jechać do domu rodziców Vick, ale był jeden, mały problem. Nie znałem ich adresu. Postanowiłem zadzwonić do Natalie.
-Cześć Natalie - powiedziałem
-Cześć. Coś się stało, że dzwonisz?
-Nie. Tylko mam do ciebie prośbę.
-Jaką?
-No, bo ja jestem teraz w L.A, ale proszę nie mów nic chłopakom, okey?
-No dobra.
-Podałabyś mi adres Vick?
-Chcesz do niej pojechać?
-Tak, no i sprowadzić ją do Londynu
-No okey... jej rodzice mieszkają na ulicy [nazwa zastrzeżona]
-Dzięki. Pa.
-Pa.

Wsiadłem do pierwszej, wolnej taksówki i podałem kierowcy adres. Po jakimś czasie byłem na miejscu. Podszedłem do drzwi i nacisnąłem dzwonek.

------------------------------------------------
Tak jak obiecałam, rozdział jest dzisiaj ;D
Nie jest za długi, ale jest :]]
Nie wiem kiedy będzie następny...
Przez ten tydzień wolnego chciałam napisać kilka rozdziałów, ale jakoś mi to nie wyszło :(
Następnego mam mniej więcej połowę, ale pomysły mam i wystarczy że usiądę i na spokojnie kilka napiszę.

Postaram się, żeby następny rozdział pojawił się już w czwartek/piątek xD
xoxo

A tutaj macie taniec Zayna ;D hahaha

środa, 2 maja 2012

Rozdział 29

Większość dnia spędziliśmy na łażeniu po mieście. Udało mi się nawet namówić Nate'a na odwiedzenie najlepszej galerii handlowej w mieście. Kupiłam sobie kilka ciuchów, braciszek z resztą też. Po powrocie do domu zaczęliśmy szykować coś na dzisiejszy wieczór. Przecież miała przyjść dziewczyna mojego brata. On był tak zestresowany, że zamiast mi pomagać chodził w tą i spowrotem. Dochodziła 16, Eleanor miała przyjść o 18. Nagle usłyszeliśmy dzownek do drzwi.
-Kto to? Przecież jest dopiero 16... - zastanawiałam się, poszłam otworzyć. W drzwiach zobaczyłam rodziców. Od razu rzuciłam im się na szyję.
-Córeczko! Co ty tu robisz?! - zapytała mama
-Przyjechałam was odwiedzić. Stęskniłam się - powiedziałam ponownie ich przytulając.
-My za tobą też - powiedział tata
-Opowiadaj, co tam u ciebie? - spytała mama
-Może potem. Zostaje na co najmniej dwa tygodnie, więc mamy czas. A teraz muszę pomóc Nate'owi.
-W czym? - zapytał ciekawy tata
-Zaprosił do domu dziewczynę. Chciał mi ją przedstawić. Teraz, jak jesteście w domu też ją poznacie - powiedziałam, a po minach rodziców zauważyłam, że się naprawdę ucieszyli.
-Kto przyszedł? - spytał z kuchni podenerwowany Nate
-Rodzice - odpowiedziałam i razem z nimi poszłam do kuchni
-Cześć synku! - mama przytuliła Nate'a

Porozmawialiśmy trochę, mama pomogła nam zrobić coś na kolację. Ja z bratem nakryliśmy do stołu. Ubrałam się jakoś ładniej. Ponieważ cały dzień chodziłam w zwykłym luźnym dresie. Muszę przecież jakoś wyglądać przy dziewczynie Nate'a.

Dochodziła 18. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Nate poszedł otworzyć. Po chwili w progu pokoju zobaczyliśmy Nate'a i Eleanor. Była bardzo ładna. Miała ciemne włosy, za ramiona. Długie nogi, świetnie dobrane ciuchy. No ale nie ma się co dziwić, przecież jest modelką. Dobrze, że nie jest taka wychudzona jak niektóre, ona jest po prostu szczupła. Mogę stwierdzić, że pierwsze wrażenie zrobiła bardzo dobre.

Dziewczyna się przywitała i przedstawiła. Świetnie mi się z nią rozmawiało. Widać, że bardzo kocha Nate'a. On ją z resztą też. Idealnie do siebie pasują. Coś mówiło mi jej nazwisko...Calder. Skądś je kojarzyłam, no ale nie będę sobie teraz zawracać tym głowy. Wydaję mi się, że się zaprzyjaźnimy.

Znów się do mnie dobijali. Nękają mnie tymi telefonami, od kiedy przujechałam do L.A. Dziś, tak jak i w poprzednie dni dzwonili już do mnie kilka razy. Tylko Zayn zadzwonił raz i sobie odpuścił. Rozumiem, że się o mnie martwią, ale przecież wiedzą gdzie jestem. Tym razem jednak postanowiłam odebrać. Może w końcu się odczepią. Spojrazłam na wyświetlacz - Zayn. Oddebrałam
-Vick?! - niemalże krzyknął
-No ja, a niby kto inny? - spytałam z ironią
-Nie, no...po prostu zdziwiłem się, że odebrałaś.
-Nękacie mnie telefonami, postanowiłam się nad wami w końcu zlitować.
-Poczekaj przełącze na głośnik, siedzą tu wszyscy.
-Siema wszystkim - powiedziałam
-Vick?! Czemu się nie odzywałaś?! Martwiliśmy się!!! - przekrzykiwali się
-STOP!!! Nie wszyscy na raz
-Gdzie ty jesteś? - spytała Ashley
-No w L.A. u rodziców
-Wróć do nas!!! - krzyknął...chyba Louis
-Nie.
-Czemu? - zapytał Niall
-Dobrze wiecie czemu.
-Przez Hazzę? - spytał Zayn
-Wydaję mi się, że nie muszę odpowiadać.
-Kiedy wrócisz? - zapytała Danielle
-Nie wiem.
-Ale wrócisz? - dopytawała Natie
-Tak.
-To dobrze - odetchnął z ulgą Liam
-Może dobrze, nie wiem.
-Co robisz? - spytał nagle Zayn
-Teraz rozmawiam z wami, a potem idę oglądać film.
-Sama? - zdziwił się Niall
-Nie, z rodzicami, Nate'em i jego dziewczyną.
-To Nate ma dziewczynę??? - spytała zdziwiona Ashley
-No ma.
-Jak się nazywa? - dopytywała Natalie
-A co ty taka ciekawska?
-Po prostu chcę wiedzieć, z resztą Ash też - odpowiedziała
-Eleanor Calder.
-KTO?! - krzyknął Louis
-No przecież usłyszałeś.
-Co ona tam robi? - pytał dalej Lou
-Znasz ją?
-No...to moja...była - powiedział, założe się że w tym momencie spojrzał niepewnie na Ash
-Aha...wiedziałam, że skądś kojarzę to nazwisko.
-Wróćmy do pytania...co oan tam robi? - spytał tym razem Liam
-Przeprowadziła się niedawno do L.A. Teraz jest z moim bratem, no i widać że go kocha, tak jak on ją.
-Nie no okey. To pa pa. Odezwij się jeszcze - powiedział Louis
-Pa - powiedziałam i się rozłączyłam

Poszłam do mojej rodzinki. Usiadłam w fotelu i oglądałam jakiś durny film, który włączył tata. Porozmawialiśmy jeszczę trochę, a Eleanor musiała się zbierać do domu. Nate pojechał ją odwieźć, a potem został u niej. Rodzice poszli spać, a ja siedziałam jeszczę chwilę przed telewizorem. Oglądałam jakieś głupie seriale, a potem poszłam do siebie.

-----------------------------------------------------
Nie było 10 komentarzy, ale postanowiłam wstawić go już dzisiaj ;D

Dziękuje za ponad 3200 wejść i prawie 60 komentarzy :]
Następny rozdział pojawi się w sobotę :))
xoxo