poniedziałek, 31 grudnia 2012

Epilog


Siedzę na fotelu, przy kominku. Wzięłam do ręki album, którego strony znam już na pamięć. Jak co wieczór, oglądam zdjęcia, nasze zdjęcia. Moje, Harrego, a także całej naszej paczki. Wspominam. Te wszystkie chwile razem spędzone. Momentalnie na mojej twarzy zawitał uśmiech, ale w moich oczach pojawiły się łzy.

Dlaczego nie mogę cofnąć czasu?

Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. W progu pokoju zauważyłam śliczną, małą istotkę, która nieśmiało mi się przyglądała. Gdy tylko zauważyła, że na nią patrzę podbiegła do mnie. Usadziłam ją na swoich kolanach. A ona swoją delikatną rączką otarła łzy z mojej twarzy.

-Mamusiu dlaczego płaczesz? - spytała. Nic jej nie odpowiedziałam tylko mocno ją do siebie przytuliłam.
-Tęsknisz za tatą, prawda?
-Bardzo - odpowiedziałam
-Szkoda, że go tutaj, z nami nie ma - powiedziała smutno
-Jest tutaj, czuwa nad nami - powiedziałam

Była tak bardzo do niego podobna. Te śliczne, brązowe loczki, oraz dołeczki w policzkach. Ten cudowny uśmiech. Tak bardzo mi go przypominała. Niestety ona go nawet nie poznała.

Długo jeszcze oglądałyśmy zdjęcia. Opowiadałam jej o Harrym.
-Mamo, a opowiesz mi jeszcze raz jak się z tatą poznaliście?
-Opowiem, ale jutro. Teraz pora spać.
Zaprowadziłam małą do jej pokoju i położyłam ją spać.
-Dobranoc Darcy - powiedziałam i pocałowałam ją w czółko
-Dobranoc mamusiu.


---------------------------------------------------

Proszę, żeby KAŻDY kto czyta to opowiadanie zostawił komentarz. 

To dla mnie bardzo ważne. 

Miał być o wiele dłuższy.
Ogólnie miał być inny.
Tak na prawdę mam 4 epilogi i nie wiedziałam który dodać.


No więc...
Szczerze to nie wiem co napisać.
Mamy koniec.
Tak jakby.
Skoro dodałam epilog to znaczy, że to koniec opowiadania, nie?
Tylko, że ja tak za bardzo nie chce go kończyć.
Z resztą, epilog wyszedł mi beznadziejny.
Także tego, no... w sumie to koniec, ale nie koniec.
Pokręcone to, co nie?
Nie będę tłumaczyła o co chodzi, pewnie i tak się większość domyśli... to opowiadanie od zawsze było przewidywalne. Dziwię się, że to czytacie.

Dziękuje za 14691 wejścia na bloga... WOW  To dużo, przynajmniej dla mnie :)
No i za te 130 komentarzy.
Oraz 14 obserwujących :)

Cieszę się, że wam się podobało.


Tak przy okazji życzę wam SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!


ZAPRASZAM NA MOJE DRUGIE OPOWIADANIE!!!

http://people-are-changing.blogspot.com/


A jeśli ktoś domyśla się o co mi chodzi i czyta dalej tę beznadziejną notatkę, niech wie, że mam niespodziankę. :)
No chyba, że nie chcecie.
Wszystko zależy od was i waszych komentarzy.

Sorry, że to wszystko takie dziwne, ale mi odbija :D

czwartek, 20 grudnia 2012

Rozdział 38


Codziennie rano przychodziła do niego, do szpitala. Siedziała tam godzinami. Mówiła do niego, choć wiedziała, że jej nie słyszy. Była przy nim każdego dnia. Cały czas miała nadzieję. Nadzieję na to, że się wybudzi. 'Nie możesz umrzeć Harry. Nie możesz! Musisz żyć, dla mnie, dla chłopaków, dla fanów... a przede wszystkim dla tego maluszka, który jest we mnie. Dla twojego dziecka. Nie możesz nas teraz zostawić, potrzebuję cię. Tęsknimy za tobą wszyscy.' - powtarzała codziennie.

Od tego nieszczęsnego wydarzenia wszyscy chodzili smutni. W domu One Direction panowała przygnębiająca atmosfera. Nikt nie miał ochoty się śmiać, żartować. Wszyscy budzili się i zasypiali z nadzieją, że ich przyjaciel w końcu się wybudzi. Wierzyli, że się uda. Tak samo było z fanami. Byli wierni zespołowi, nie opuścili ich w tych trudnych chwilach. Codziennie przychodzili pod szpital, wierzyli że któregoś dnia usłyszą tą radosną informację. Wierzyli, że ktoś powie im, że Harry się wybudził, że żyję i ma się dobrze. I tak było w kółko, przez miesiąc.

Był 20 maj. Jak co rano Vick przyjechała do szpitala. Zobaczyła, że w sali Harrego jest lekarz i kilka pielęgniarek. Doktor zaprosił ją do swojego gabinetu. Przestraszyła się, nie wiedziała co się stało.
-Mam przykrą wiadomość. Niestety musimy odłączyć pacjenta od aparatury. Nie możemy trzymać go przy życiu w nieskończoność. On i tak już się nie wybudzi, przykro mi.
-Nie możecie! Nie pozwolę! On się wybudzi... proszę, proszę go nie odłączać! - krzyczała Vick
-Niestety, ale podjęliśmy już decyzję.

Vick z płaczem wybiegła z gabinetu. 'To nie może być prawda. On nie może umrzeć. Musi żyć.' mówiła do siebie w myślach. Nie mogła w to uwierzyć. Właśnie dowiedziała się, że straci najważniejszą osobę w jej życiu. Straci osobę którą kocha i ojca jej dziecka.


----------------------------------------------------
Szczerze, to napisała go przed chwilą :)
Wiem, że krótki.
Jeśli są jakieś błędy to przepraszam, ale nie mam siły sprawdzać.
Przyznam, że mam napisany epilog.
Ale nie jestem pewna, czy go dodam.
Jakoś tak nie umiem zakończyć tego bloga.
Także musicie żyć w niepewności.
Tego, jak się to opowiadanie skończy i czy w ogóle się skończy dowiecie się 31.12.2012r

A tak przy okazji życzę wam wszystkim WESOŁYCH ŚWIĄT, MNÓSTWA PREZENTÓW, RADOŚCI, MIŁOŚCI I CZEGO TAM JESZCZE CHCECIE :)
No i dziękuje, że czytacie i komentujecie.

środa, 21 listopada 2012

Zawieszam :/

Niestety, ale postanowiłam że zawieszę tego bloga na czas nieokreślony :/
Dużej różnicy to nie zrobi, ponieważ i tak rzadko coś tutaj dodawałam.
Obiecuję, że wrócę jak najszybciej :)
Doprowadzę tego bloga do końca, choćby nie wiem co!
Następny rozdział pojawi się najpóźniej 30.12.2012r.
Oczywiście, może być tak, że dodam rozdział szybciej.
Ale jeśli nie to 30 grudnia rozdział pojawi się na 100%
Przez ten czas będę mogła zastanowić się nad zakończeniem bloga. Będę miała więcej czasu na pisanie (przerwa świąteczna itp.) Także jeśli mi się uda coś napisać to jak na razie nie zakończę bloga, a jeśli nie to po prostu wymyślę zakończenie. (Ale przed zakończeniem na pewno będzie kilka rozdziałów)

Więc blog zostaje zawieszony. Mogę wrócić dopiero 30 grudnia, ale jak mnie coś natchnie i znów zacznę pisać to wrócę szybciej :)

Rozdział 37


/Oczami Vick/
Obudził mnie telefon Liama. Chłopak odebrał. Widziałam po jego minie, że coś się stało. Spojrzał na mnie, a w jego oczach widziałam smutek i przerażenie.
-Harry...on... - nie mógł dokończyć
-Co on?!
-Jest w szpitalu.
-Co?! - niemalże krzyknęłam, łzy znowu zaczęły spływać mi po policzkach. Oboje jak najszybciej udaliśmy się do szpitala. Po drodze zadzwoniłam do Zayna. Byłam tak roztrzęsiona, że ledwo mnie zrozumiał. W końcu Liam powiedział mu o co chodzi i żeby przyjechał do szpitala.

Gdy Liam zaparkował, wybiegłam z samochodu. Biegłam cała zapłakana, z potarganymi włosami. Nie zwracałam uwagi na ludzi i ich dziwne spojrzenia. Chciałam już być przy Harrym. Zobaczyłam na korytarzu dziewczyny i Nialla, próbujących uspokoić Louisa. Harry był jego najlepszym przyjacielem, byli najbardziej zżyci, więc jego to wszystko dotknęło najbardziej. Dziewczyny gdy mnie zobaczyły chciały do mnie podejść. No i pewnie pocieszyć. Ale ominęłam je.

Podeszłam do Louisa i tak po prostu go przytuliłam. Wtuliłam się w niego. Płakał, ten zawsze uśmiechnięty chłopak teraz płakał. A ja razem z nim. Gdy się trochę uspokoiliśmy, usiedliśmy na krzesłach, przed salą. Dowiedziałam się tylko, że Harry się pociął i jest w złym stanie. Złapałam Louisa za rękę i oparłam głowę o jego ramię. Ciągle łzy spływały mi po twarzy. Nie mogłam ich powstrzymać.

W końcu przyszedł Zayn. Lecz nie był sam. Przyszedł z dziewczyną. Najbardziej zdziwiło mnie to, gdy tak po prostu ją pocałował. Gdyby nie to, że tak bardzo bałam się o Harrego, to bym się na niego wydarła, albo coś. Ale teraz to nie miało znaczenia. Dla mnie to nawet lepiej. Bo w końcu ja go nie kochałam, był tylko i wyłącznie moim przyjacielem.

Po chwili z sali wyszedł lekarz. Wszyscy zerwaliśmy się z miejsc. Na początku nie chciał nam nic powiedzieć. Na szczęście w końcu udało nam się coś z niego wydusić.
-Państwa kolega jest w ciężkim stanie. Ma dość głęboką ranę. Gdyby nie trafił do szpitala, to wystarczyłoby niewiele czasu i byłby martwy. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy. Był on również pod wpływem alkoholu, co znacznie pogorszyło jego stan. Jest teraz w śpiączce. Na razie nie wiemy co dalej.
-A możemy do niego wejść.
-Na pewno nie wszyscy, wejść może tylko jedna osoba. A teraz przepraszam, ale muszę już iść - powiedział i odszedł.

Gdy cała reszta zastanawiała się kto ma wejść, ja odeszłam. Stanęłam przy ścianie i zjechałam na ziemię. Schowałam twarz w dłonie i znów się rozpłakałam. Nie obchodziło mnie co dzieje się dookoła. W mojej głowie był teraz tylko Harry i to czy z tego wyjdzie.
Nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu.
-Wejdź do niego - powiedział ten ktoś. Spojrzałam na tę osobę. Był to Louis. Patrzał na mnie nadal smutnym wzrokiem, ale był już spokojniejszy.
-No idź - powiedział spokojnie i pomógł mi wstać. Niepewnie weszłam do sali, w której leżał Harry. Kolejne łzy spłynęły po moich policzkach, gdy zobaczyłam go podłączonego do miliona urządzeń.

Usiadłam na krześle obok jego łóżka. Złapałam go za rękę.
-Harry proszę...proszę nie zostawiaj mnie. Nie możesz mi tego zrobić. Zależy mi na tobie, nam wszystkim. Nie możesz odejść. Ja... ja... ja cię kocham Harry...i nigdy nie przestanę. - szlochałam.


-----------------------------------------------------
Krótki, ale jest :))
Dziękuje za komentarze i za to, że w ogóle na tego bloga wchodzicie, mimo że rzadko pojawiają się rozdziały...
Ten rozdział też nie jest dokończony, ale postanowiłam wstawić go takiego jaki jest :)
Dlatego, że...    tego dowiecie się w następnej notce.


czwartek, 27 września 2012

Rozdział 36


/Oczami Harrego/
Myślałem, że tym razem się uda. Myliłem się. Ona mnie już nie kocha. Obiecałem sobie, że jeśli tym razem nie wyjdzie to sobie odpuszczę, więc tak zrobiłem. Stałem w tym deszczu, przed jej domem, ciągle mając nadzieję. Lecz gdy ona nie zareagowała na to wszystko, po prostu tą nadzieję straciłem. Odszedłem. Nie chciałem wracać do domu. Tam wszyscy zadawaliby pytania. A ja potrzebowałem spokoju. Postanowiłem pójść do parku. O tej porze nikt już tam nie chodzi. Po drodze wstąpiłem do sklepu. Kupiłem butelkę alkoholu. Nie wiem nawet co to dokładnie było. Chciałem się po prostu upić. Dlaczego? Może dlatego, żeby zapomnieć. Zapomnieć o tym wszystkich rzeczach, no i żeby zapomnieć o Vick. O najważniejszej osobie w moim życiu.

Usiadłem na ławce w parku. Pogoda w Londynie sprzyjałam mojemu nastrojowi. Wszędzie szaro, ciemno i pada. W tym momencie popłakałem się jak małe dziecko. Byłem bezradny. Siedząc tak, rozmyślając nad moim nędznym, pozbawionym sensu życiem, opróżniałem powoli butelkę.

Gdy butelka została już opróżniona, postanowiłem wrócić do domu. Coś kazało mi wejść do sklepu. Kupiłem to co chciałem i chwiejnym krokiem udałem się do domu. Nie zwracają na nic i nikogo uwagi, poszedłem do swojego pokoju. Zamknąłem drzwi i rzuciłem się na łóżko. W końcu pod wpływem alkoholu i przez to co ostatnio działo się w moim życiu, postanowiłem coś zrobić. W końcu i tak nikomu już na mnie nie zależy...

/Oczami Vick/
Poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i nadal płakałam. Oparłam się plecami o ścianę. Przyciągnęłam kolana, zamknęłam oczy i płakałam. Bez przerwy potok łez wylewał się z moich oczu. Jestem głupia. Spieprzyłam wszystko. Słyszałam, że ktoś wszedł do domu, ale nie zwracałam na to większej uwagi. Cały czas rozmyślałam nad moim życiem. Ten ktoś wszedł do mojego pokoju i tak po prostu mnie przytulił. Wiedziałam, że to Liam. Bez słów się w niego wtuliłam. On głaskał mnie po głowie i delikatnie kołysał, tak bym się uspokoiła.
-Ty go nadał kochasz, prawda? - spytał po chwili. Nie musiałam odpowiadać, on doskonale znał odpowiedź na to pytanie.
-Jeszcze nie jest za późno, żeby naprawić to co było między wami - powiedział spokojnie

Siedziałam tak wtulona w niego przez długi czas. Nic więcej nie mówiliśmy. Wystarczyła mi po prostu jego obecność. W pewnym momencie, nie wiem nawet kiedy zasnęłam. Zasnęłam wtulona w mojego najlepszego przyjaciela.

/Oczami Zayna/
Wiem, że nie powinienem tego robić. Wiem, że zranię tym Vick jeszcze bardziej. Ale, to wyszło tak samo z siebie. Zaczęło się od jednego niewinnego pocałunku. Skończyło się na codziennych namiętnych chwilach spędzonych razem, w ukryciu.

Jestem debilem, palantem, dupkiem, mogę tak jeszcze wymieniać. Nie wiem dlaczego tak postępuje. Ale...ja się chyba zakochałem. Choć, to nie usprawiedliwia mnie, od tego, że cały czas zdradzałem i nadal zdradzam Vick. Musze jej o tym powiedzieć. Nie mogę dłużej tego ukrywać. Boję się tylko, że przez to zniszczę naszą przyjaźń. Nie chodzi mi już nawet o to, by z nią być. Zrozumiałem, że nie była to prawdziwa miłość, lecz tylko zauroczenie. Ale nie chcę, przez to stracić tak wspaniałej przyjaciółki. Nie wiem co dokładnie zrobię, ale muszę to jakoś wytłumaczyć Vick.

/Oczami Louisa/
Od kiedy Harry wbiegł do domu, tak nadal go nie widać. Nie wiem, co się stało, ale to na pewno ma związek z Vick. Muszę do niego iść. W końcu to mój przyjaciel. Martwię się o niego.

Z takimi myślami poszedłem do jego pokoju. Zapukałem, lecz nikt nie odpowiadał. Wszedłem. To co zobaczyłem odebrało mi mowę. Nie wiedziałem co robić. Bałem się. Tak cholernie się bałem. Podszedłem do niego. Był nieprzytomny. Nie wiem nawet kiedy łzy zaczęły spływać mi po policzkach. A co jeśli go stracę? Co jeśli stracę najlepszego przyjaciela?

-Harry! Harry proszę! Nie rób mi tego! - zacząłem krzyczeć. Na moje słowa do pokoju loczka przybiegła reszta. Niall jako jedyny zachował trochę rozsądku i zadzwonił po karetkę. Dziewczyny płakały, tak jak ja. Niall też już się rozkleił. Właśnie traciliśmy przyjaciela. Nie chciałem dopuścić do głowy myśli, że możemy go stracić. On musi żyć.

Po jakimś czasie, który nam dłużył się niemiłosiernie, przyjechała karetka. Zabrali Hazze do szpitala. A my wszyscy (Niall, Danielle, Natalie, Ashley i Louis) pojechaliśmy samochodem za karetką. Gdy zaparkowaliśmy, wybiegliśmy z samochodu, aby jak najszybciej znaleźć się koło przyjaciela. Danielle zadzwoniła do Liama, by go poinformować. Wiedzieliśmy, że jest on u Vick więc, przyjadą tu pewnie razem z Zaynem. Dlatego do tej dwójki nie dzwoniliśmy.

---------------------------------------------------------
Jak po raz kolejny przeczytałam ten rozdział, to zaczęłam się zastanawiać na jednym...
Zauważyliście, że Liam zjawia się przy Vick zawsze pierwszy, niezależnie gdzie ona jest??? Zawsze jak się coś dzieje, to Liam ją pociesza...
Piszę to opowiadanie, ale nie mam pojęcia jak to możliwe hahaha

Piszcie swoje opinie, proszę... chcę wiedzieć co myślicie :)

środa, 12 września 2012

Rozdział 35


/Oczami Harrego/  (miesiąc później)
Tak bardzo chciałbym cofnąć czas. Chciałbym, aby to wszystko się nie wydarzyło. Wiem, że to moja wina. Gdybym nie poszedł do Caroline, gdybym nie zerwał z Vick. Wszystko byłoby dobrze. A teraz? Teraz moje życie nie ma sensu. Vick mnie nienawidzi. Ona nigdy mi nie wybaczy. Jest teraz z Zaynem. Tak bardzo chciałbym być na jego miejscu. Chciałbym móc ją teraz przytulić, pocałować, po prostu być przy niej. Schrzaniłem, zepsułem wszystko i nie wiem jak to naprawić. Mam już dość życia. Jeżeli ma ono tak wyglądać, jeżeli jej w nim nie będzie, to po co ja mam żyć. Moje życie bez niej nie ma sensu. Straciłem jakąkolwiek nadzieję na to, że wszystko jeszcze się ułoży.

Nie chcę się poddać. Muszę ją odzyskać. Lecz po tylu próbach, wiem że to nie możliwe. Zrobię ostatnią rzecz jaka mi przychodzi do głowy. A potem? Potem po prostu odpuszczę. Jeśli wciąż mi nie wybaczy to znaczy, że nie zrobi już tego nigdy.

/Oczami Vick/
Siedziałam w swoim pokoju i czytałam książkę. Zayna u mnie nie było, pojechał gdzieś bo musiał coś załatwić. Nie wiem dokładnie co. Nie powiedział mi. Ostatnio coraz częściej coś przede mną ukrywa. Coraz częściej go nie ma. Dziewczyn też nie ma w domu. Jak zwykle są  u chłopaków. Nagle usłyszałam dźwięki dobrze znanej mi melodii.

He takes your hand
I die a little
I watch your eyes
And I'm in little
Why can't you look at me like that

Podeszłam do okna i zobaczyłam Harrego stojącego na ulicy i śpiewającego.


When you walk by
I try to say it
But then I freeze
And never do it
My tongue gets tied
The words gets trapped

I hear the beat of my heart getting louder
Whenever I'm near you

But I see you with him slow dancing
Tearing me apart
Cause you don't see
Whenever you kiss him
I'm breaking,

Oh how I wish that was me

Łzy same popłynęły po moich policzkach. Z jednej strony chciałam mu wybaczyć, ale z drugiej coś mi tego zabraniało. Nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Na dworze zaczęło padać. A Harry nadal tam stał, moknąc w deszczu, śpiewając.


He looks at you
The way that I would
Does all the things, I know that I could
If only time, could just turn back

Cause I got three little words
That I've always been dying to tell you

But I see you with him slow dancing
Tearing me apart
Cause you don't see
Whenever you kiss him
I'm breaking,
Oh how I wish that was me


With my hands on your waist
While we dance in the moonlight
I wish it was me
That you calling around
Cause you wanna say good night


Cause I see you with him slow dancing
Tearing me apart
Cause you don't see


But I see you with him slow dancing
Tearing me apart
Cause you don't see
Whenever you kiss him
I'm breaking,


Oh how I wish
Oh how I wish
Oh how I wish, that was me

Oh how I wish, that was me

Zeszłam na dół. Chciałam do niego wyjść, a najlepiej znaleźć się w jego ramionach. Ale zamiast tego, nawet nie otworzyłam drzwi. Chwyciłam za klamkę, ale nie mogłam. Po prostu zjechałam na dół, usiadłam na ziemi, opierając się o drzwi. Podciągnęłam kolana bod brodę i zaczęłam płakać. Siedziałam tak dobre 10 minut. Musiałam w końcu zobaczyć co z Harrym. Otworzyłam drzwi, ale jego już tam nie było. Odpuścił sobie? Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Nadal mi na nim zależy, nadal go kocham...

--------------------------------------------
Wiem... krótki jest :/
I znowu piosenka -.-
Nudny... ogólnie mi się nie podoba.

Powoli kończą mi się pomysły.
Mam jeszcze 2 rozdziały napisane :)
Kilka pomysłów mam w głowie, ale to opowiadanie się robi coraz nudniejsze...
Nie wiem czy nie skończę go wcześniej niż planowałam.

Czy to opowiadanie nie jest zbyt przewidywalne???
Moim zdaniem bardzo... ale ja już sama nie wiem.

Z ankiety wychodzi, że chcecie by Vick była z Harrym.
Choć na początku cały czas na prowadzeniu był Zayn.
Ja mam już zaplanowane z kim będzie xD
Ale jakby wyszło, że chcecie by była z kimś innym to bym tak zrobiła :)
Serio, bo miałam dosyć ciekawy pomysł na tego 'kogoś'.
A w tej sytuacji idę na łatwiznę :P
Więc możecie być pewni, że nie będzie nikogo nowego w opowiadaniu.
Bo jestem zbyt leniwa by umieszczać w opowiadaniu jeszcze jedną osobę...
Z resztą, co by to dało?
Pewnie nic.
Miała być nowa postać... ale stwierdziłam, że opowiadanie stanie się bardzo podobne do mojego drugiego.
Ale z drugiej strony podejrzewam, że jeśli bym dodała tego bohatera, to łatwiej by mi się pisało...
No ale jednak z niego zrezygnowałam haha

Mam 3 pomysły na zakończenie tego bloga...
Muszę się tylko zastanowić czy zakończenie będzie szczęśliwe czy nie szczęśliwe...

Nie mam pojęcia po co ja się tak rozpisałam...
I tak tego nie przeczytacie :)

A tak ogólnie, to jak skończę tego bloga i tego drugiego, to chyba kończę pisanie...
Ja się do tego po prostu nie nadaje. :/

wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozdział 34


/Oczami Vick/
Następnego dnia tak jak obiecałam Louisowi, miałam iść do Harrego. Bałam się tego spotkania. Bałam się rozmowy z nim. Od rana byłam kłębkiem nerwów. W dodatku Natalie załatwiła mi na dzisiaj koncert. Więc nie dość, że czekała mnie bardzo trudna rozmowa, to jeszcze zaraz po niej miałam koncert po takiej przerwie. Bo przecież po wyjeździe do L.A w ogóle nie śpiewałam, ani nie miałam styczności z fanami. Nie wiedziałam jak oni wszyscy zareagują na mój 'powrót'.

Postanowiłam, że pójdę do Harrego od razu po śniadaniu. Chciałam mieć to z głowy jak najszybciej. Cholernie bałam się tej rozmowy. Najchętniej wyjechałabym znów gdzieś. Gdzieś daleko, żeby nikt mnie nie znalazł. Może wtedy wszystkie moje problemy by się rozwiązały. Nawet jeśli pogodziłabym się z Harrym, to co potem? Nie mogę go wiecznie unikać. Z resztą noszę w sobie jego dziecko. To jest chyba największy problem. Przecież dziecko musi mieć ojca. No przynajmniej powinno. Teraz jestem z Zaynem, ale nie wiem jak długo to jeszcze potrwa. Harry na pewno będzie chciał widywać się z własnym dzieckiem. Więc chcąc, nie chcąc i tak będę musiała się z nim widywać. Wszystko było by prostsze gdybyśmy znów byli razem... a jeszcze lepiej byłoby jakbyśmy się w ogóle nie poznali. Choć z drugiej strony nie miałabym wtedy moich wspaniałych przyjaciół, jakimi są chłopacy i Danielle. Nie ma co rozmyślać, już postanowiłam że zaproponuje Harremu przyjaźń. Więcej nie mogę zrobić. Nie mam pojęcia czy nam się to uda. Pewnie będziemy czuli się niezręcznie w swoim towarzystwie. Ale jakoś damy radę... mam taką nadzieję.

Tak rozmyślając jechałam do Harrego. Zaparkowałam samochód przed domem chłopaków. Podeszłam do drzwi, cały czas wahałam się czy nie wrócić do samochodu. Może lepiej będzie jak nie odbędziemy tej rozmowy... Niepewnie nacisnęłam dzwonek. Teraz już nie było odwrotu.
Drzwi się otworzyły, a stanął w nich Harry.
-Cześć - powiedziałam niepewnie
-Hej Vick... Co ty tu robisz? - zapytał wpuszczając mnie do środka
-Musimy pogadać.
-Choć do mnie do pokoju - powiedział i poszliśmy.
Stanęłam przy oknie. Patrząc przez okno zastanawiałam się jak mam zacząć tą rozmowę.
-Harry...
-Vick ja wiem, że to co zrobiłem było złe... żałuje tego. Nie wiesz jak bardzo chciałbym cofnąć czas. Chciałbym, żaby to się nie wydarzyło.
-Co się stało, to się nie odstanie Harry. Tyle razy próbowałam zapomnieć. Zapomnieć o tych wszystkich złych chwilach. Ale mi się nie udało. To jest po prostu nie możliwe. Gdy cię widzę wszystko wraca. Wszystkie te wspomnienia. Wszystko to co stało się niedawno. To wszystko zostawiło po sobie ślad. Ranę, która się powiększa gdy sobie o tym przypomnę. Nie masz pojęcia ile razy chciałam wyjechać. Jak najdalej, żaby zapomnieć. Chciałam po prostu zapomnieć o tobie, Harry. Może wtedy wszystkie moje problemy by zniknęły. Może byłabym w końcu szczęśliwa. Zaczęłabym nowe życie. Wydawało się to świetnym pomysłem, dopóki tego dokładnie nie przemyślałam. Nie mogłabym tak po prostu o tobie zapomnieć. Nawet jakbym bardzo chciała, nie dałabym rady. Zawsze byłeś i będziesz dla mnie ważny. Zawsze będziesz w moim sercu. Nie jako chłopak, który mnie zdradził. Ale jako chłopak dzięki któremu byłam szczęśliwa, który umiał mnie pocieszyć, z którym mogłam porozmawiać na każdy temat. Którego kochałam najbardziej na świecie. Który pokochał mnie taką jaką jestem. Będziesz w moim sercu jako chłopak, który jest ojcem mojego dziecka. Ale mogę zaoferować ci tylko przyjaźń. Nic więcej. 'Wciąż cząstka mnie jest w tobie. Nigdy nie będę Cię żałować. Wciąż wspomnienie o tobie wpływa na wszystko co robię. Jesteś w moim sercu, po prostu jak tatuaż.'

-Tylko, że... ja nie chcę przyjaźni - zamurowało mnie
-Chcę czegoś więcej. Zrozum, że cię kocham. I nigdy nie przestanę. Daj mi ostatnią szansę, a obiecuję że jej nie zmarnuje. Nie umiem bez ciebie żyć. 'Utracić Ciebie, to jak żyć na ziemi bez powietrza.' Moje serce bije tylko dla ciebie.

'Widzę w Twoich oczach, że jesteś zawiedziona. Bo jestem jednym z głupców, których obdarzyłaś swoim sercem, a ja kolejny raz je rozpruwam. Cóż za zamęt zrobiłem z Twoją niewinnością. I żadna kobieta na świecie nie zasłużyła na takie traktowanie. Lecz jednak jestem tu prosząc o kolejną szansę. Czy możemy zakochać się kolejny raz? Zatrzymajmy taśmę i przewińmy wstecz. I wiem, że jeśli ty odejdziesz to ja zniknę. Bo nie mam nikogo innego.(...) Kochanie czy możemy spróbować jeszcze jeden, jeszcze jeden raz? (...) Wszystko zrobię lepiej (...) Czy możemy spróbować jeszcze raz, by wszystko było już w porządku?' 

'Let me be the one, Telling you it's alright. Sharing the smiles and tears you cry. Let me be the one, loving you when you're weak. For all of the strength you need, You can come to me.
When you're down and you feel so lonely. Turn around, you can come to me. When you're down baby, I will be the only. Come to me.
You can just be yourself, 'Cause I don't want nobody else. (...)
When I've got you in my arms. Say it's where you wanna be. 'Cause girl I'm down on my knees. Promising my heart oh, my heart.'


Tłumaczenie [źródło - tekstowo.pl]
Pozwól mi być jedynym
Mówić Ci, że jest w porządku
Dzieląc uśmiechy i łzy, kiedy płakałaś
Pozwól mi być jedynym
Kochać Cię kiedy jesteś słaba
Dla tej całej siły, której potrzebujesz
Możesz przyjść do mnie

Kiedy masz doła i czujesz się samotna
Odwróć się, możesz przyjść do mnie
Kiedy masz doła, ja będę jedynym
Przyjdź do mnie

Możesz być po prostu sobą
Bo ja nie chcę nikogo innego

Kiedy mam cię w swoich ramionach
Powiedz, że tam chcesz zostać
Bo kochanie, klękam na kolana
Obiecując moje serce, moje serce


Podszedł do mnie bliżej i zaczął śpiewać:

'I can't sleep at night without holdin' u tight
it just makes me wanna break down and cry
i should have treated u better cuz girl,
we Really belong Togetha i hope i can get u back..


I Want u back i Know i messed up but
i want u Back things ain't tha same cuz
i want u back i miss u too much
i Want u Back it's really killin' me inside i want u Back..

Girl you know i never meant to hurt u but i guess i didn't deserve you (...)
 Have so many things to tell u so many things that
i Wanna say but it's too late

I Want u back i know i messed up but
i want u back things ain't tha same cuz
i want u back i miss u too much
I Want u back it's killin' me inside I want u Back'


Tłumaczenie: [źródło - tekstowo.pl]
Nie mogę spać w nocy bez trzymania Cię blisko 
to po prostu sprawia że jestem załamany i płaczę
powinienem był traktować Cię lepiej, ponieważ dziewczyno
my naprawdę należymy do siebie 
mam nadzieję, że mogę Cię odzyskać

Chcę Cię z powrotem, wiem, że wszystko zniszczyłem
chcę Cię z powrotem, wszystko już nie jest takie samo, ponieważ
chcę Cię z powrotem, tęsknię za Tobą za bardzo
chcę Cię z powrotem, to zabija mnie wewnątrz, chcę Cię z powrotem

Kochanie wiesz, nigdy nie chciałem Cię skrzywdzić
ale domyślam się, że nie zasługiwałem na Ciebie (...)
Mam Ci tyle rzeczy do powiedzenia, tyle rzeczy które
chciałbym powiedzieć lecz jest już za późno

Chcę Cię z powrotem, wiem, że wszystko zniszczyłem
chcę Cię z powrotem, wszystko już nie jest takie samo, ponieważ
chcę Cię z powrotem, tęsknię za Tobą za bardzo
chcę Cię z powrotem, to zabija mnie wewnątrz, chcę Cię z powrotem

-Proszę cię Vick. Daj mi ostatnią szansę - powiedział łapiąc mnie za rękę.


Spojrzałam mu w oczy, a z moich ust cicho popłynęły słowa piosenki:


'I can honestly say
You've been on my mind
Since I woke up today
I look at your photograph all the time
These memories come back to life
And I don't mind

I remember when we kissed
I still feel it on my lips
The time that you danced with me
With no music playing
I remember the simple things
I remember till I cry
But the one thing I wish I'd forget
The memory I wanna forget
Is goodbye

I woke up this morning
And played our song
And through my tears I sang along
I picked up the phone and then
Put it down
'Cause I know I'm wasting my time
And I don't mind

I remember when we kissed
I still feel it on my lips
The time that you danced with me
With no music playing
I remember the simple things
I remember till I cry
But the one thing I wish I'd forget
The memory I wanna forget

Suddenly my cell phone's blowing up
With your ringtone
I hesitate but answer it anyway
You sound so alone
And I'm surprised to hear you say

You remember when we kissed
You still feel it on your lips
The time that you danced with me
With no music playing
You remember the simple things
We talk till we cry
You said that your biggest regret
The one thing you wish I'd forget  - wysunęłam swoją rękę z jego uścisku
Is saying goodbye
Saying goodbye
Goodbye'

-Przepraszam cię Harry, ale my na prawdę nie możemy być razem. Żegnaj - powiedziałam i wyszłam.


----------------------------------------------------
W końcu!!!
Nawet nie wiecie jak ja się cieszę, że skończyłam ten rozdział.
Ile ja nad nim siedziałam.
Jak zaczęłam, tak nie umiałam go skończyć.
Nic nie mogłam napisać. Aż do dzisiaj.

Nie wiem co mnie naszło, ale w całym rozdziale jest więcej fragmentów piosenek niż mojego tekstu :))

Tak dla ścisłości. To co jest na czerwono i niebiesko - też powiedział Harry.

Tekst na zielono - fragment Jordin Sparks - Tottoo
Tekst na fioletowo - fragment Jordin Sparks feat. Chris Brown - No Air
Tekst na czerwono - fragmenty One Direction - Gotta Be You
Tekst na niebiesko - fragmenty Jesse McCartney - Come To Me

Piosenka śpiewana przez Harrego - Chris Brown - Want U Back  [ której nigdzie nie ma... wszędzie jest tylko tekst. ]
Piosenka Vick - Miley Cyrus - Goodbye

Dodałam ankietę 'Z kim ma być Vick'
Mam pomysł, ale chcę wiedzieć co wy byście chciały.

poniedziałek, 30 lipca 2012

Rozdział 33


/Oczami Vick/
Obudziłam się w świetnym humorze. Nie miałam pojęcia dlaczego tak było... Może to dlatego, że w końcu wróciłam do domu? Mniejsza z tym. Postanowiłam, że dzisiaj razem z Natie pozałatwiam wszystko związane z najbliższymi koncertami.
Tak więc ogarnęłam się i zeszłam na dół. W kuchni czekały już na mnie dziewczyny.
-Zrobiłyście naleśniki?! Jesteście kochane - powiedziałam i usiadłam przy stole. Ashley podała mi mój talerz z naleśnikami.
-Vick, powinnyśmy załatwić ci jakiś koncert. Od dłuższego czasu żadnego nie miałaś. Fani i prasa zaczną puszczać plotki, że coś się stało - powiedziała Natie
-Wiem, dlatego powinnyśmy dzisiaj wszystko załatwić. Tak, żeby koncert odbył się jak najszybciej - powiedziałam
-Vick... musimy dokończyć wczorajszą rozmowę - zaczęła Dan, ale przerwał jej dzwonek do drzwi. Zanim którakolwiek z nas wstała, by otworzyć. Drzwi same otworzyły się z hukiem, a do środka wlecieli chłopcy.
-Vick!!! - rzucili się na mnie
-Ej... bo mnie udusicie
-Sorki - powiedzieli razem i się odsunęli. Przyszli wszyscy, tylko nie Harry. Ale co się dziwić... Z resztą to dobrze, bo nie chcę go widzieć po tym wszystkim.
Chłopcy przywitali się ze swoimi dziewczynami. Zayn podszedł do mnie i czule mnie pocałował.
-Uuuu - zrobili razem Liam, Niall, Ash i Natie. Spojrzałam na Danielle, a ta tylko pokręciła głową z dezaprobatą. Wiedziałam, że jej się to nie podoba. Widać było, że jest przeciwna mojemu związkowi z Zaynem. A Louis po prostu się odwrócił i wyszedł.
-A temu co? - zapytał Zayn
-Pójdę z nim pogadać - zaoferowała się Ash
-Nie, ja pójdę. Podejrzewam, że to właśnie o mnie chodzi - powiedziałam i wyszłam z domu. Lou siedział na schodach, przed drzwiami. Usiadłam koło niego.
-O co chodzi? Coś się stało? - zapytałam
-Nie rozumiesz tego, prawda? - bardziej stwierdził, niż zapytał
-Ale czego?
-Tego, że on cię kocha...
-Kto? Zayn?
-Nie! Harry.
-Jakby mnie kochał, to by tego nie zrobił.
-Niby czego? Nie zdradziłby cię z Caroline? Tak, to był błąd, ale...
-Tylko go nie tłumacz! - przerwałam mu
-Po prostu mnie wysłuchaj.
-Dobra, mów dalej.
-Popełnił błąd, ale już tego nie cofnie. Jest na siebie zły... Żałuje tego co zrobił.
-Ale co się stało, to się nie odstanie! - powiedziałam zła
-Tak, ale pomyśl... on zrobił to, bo był wkurzony. Zobaczył ciebie i Zayna całujących się. Z resztą... on najpierw z tobą zerwał, a potem poszedł do Caroline. Więc... tak w sumie, to nie zdradził cię tak do końca... bo przecież nie byliście już razem.
-Lou, to nie ma znaczenia. Nasz związek widocznie nie miał sensu. Po jednej wielkiej kłótni i zerwaniu przyszła kolejna i znów zerwanie... to wszystko w ciągu kilku dni. Co jeśli byśmy się znów zeszli... pewnie byśmy się pokłócili i znów zerwali... a tego bym nie zniosła - powiedziałam
-Nie wiesz jak by było...
-Ale jestem teraz z Zaynem. Więc dlaczego miałabym wracać do Harrego?
-Powiedz mi, czy ty na prawdę kochasz Zayna? - zapytał patrząc mi w oczy. Kto jak kto, ale Louis potrafił rozróżnić kiedy mówiłam prawdę, a kiedy kłamałam... Nic nie odpowiedziałam tylko spuściłam wzrok.
-Vick... wiesz, że możesz powiedzieć mi prawdę.
-Ja... ja nie wiem. Przy Zaynie czuje się taka... wyjątkowa.
-A przy Harrym?
-Harry był dla mnie wszystkim, przy nim zawsze czułam się bezpieczna. Po prostu czułam się kochana... mogłam z nim porozmawiać na każdy temat. Był nie tylko moim chłopakiem, ale też przyjacielem... Harry nigdy nie będzie mi obojętny.
-Mogłabyś z nim porozmawiać? - spytał z nadzieją Louis
-Nie wiem czy jestem na to gotowa.
-Proszę. Ja po prostu nie mogę patrzeć jak on cierpi. Wiesz ile razy on próbował się z tobą skontaktować? Za każdym razem gdy odrzucałaś jego połączenie był jeszcze bardziej przygnębiony. Tracił nadzieję, że ma jeszcze jakąkolwiek szansę. - po jego słowach na prawdę zrobiło mi się żal Harrego.
-Dobrze... porozmawiam z nim, ale jedyne co mu mogę zaproponować to przyjaźń - powiedziałam
-Dziękuje - posłał mi delikatny uśmiech
-A teraz choć, bo będą się czepiać - powiedziałam i weszliśmy z powrotem do domu.

--------------------------------------------
PRZEPRASZAM że tak długo nie było...
Nie miałam czasu, ani weny :((
Dlatego rozdział beznadziejny...

Mam nadzieję, że kolejny wyjdzie mi lepszy.
I dłuższy...
Bo ten jest za krótki, zdecydowanie.

Dziękuje za ponad 5470 wejść na bloga :))
I 99 komentarzy xD

Postaram się następny rozdział dodać szybciej.
Postaram się również by był dłuższy, ale nie obiecuję że będzie haha

I dziękuje, że mimo coraz bardziej beznadziejnych rozdziałów nadal to czytacie...
xoxo

No i zapraszam na mojego drugiego bloga :)
http://people-are-changing.blogspot.com/
na którym w środę powinien pojawić się nowy rozdział ;P

poniedziałek, 9 lipca 2012

NOWY BLOG

Założyłam nowego bloga z opowiadaniem :)
Są już na nim bohaterowie...
A prolog dodam jutro xD
Więc zapraszam :]]
http://people-are-changing.blogspot.com/


A tego bloga usuwam :(
Nie mam już pomysłów...
http://moje-opowiadanie-o-one-direction.blogspot.com/


A co do nowego rozdziału na tego bloga, to nie wiem kiedy dodam.
Pracuje nad nim....
Zaczęłam już pisać, ale muszę wymyślić co będzie dalej :)

niedziela, 1 lipca 2012

Rozdział 32

/narrator/
Victoria i Zayn są ze sobą już tydzień. Próbowali się ukrywać, ale niestety. Paparazzi przyłapali ich już dzień po przyjeździe Zayna do L.A. Media, jak to zawsze bywa uczepiły się ich. Paparazzi śledzili ich na każdym kroku. Ale para po jakimś czasie nie zwracała na to uwagi. Harry załamał się jeszcze bardziej, gdy dowiedział się o związku przyjaciół.

Parze układało się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Mimo to Vick nadal nie była pewna przyszłości tego związku, jak również swoich uczuć.

Harry próbował porozmawiać z Vick, ale ona odrzucała każde jego połączenie. Z nikim nie chciał rozmawiać. Nikogo widzieć. Zamknął się w sobie. Całymi dniami siedział w pokoju i słuchał przygnębiających piosenek.

/Oczami Vick/
Po masakrycznie długich namowach Zayna postanowiłam, razem z nim wrócić do Londynu. Nie wiem, czy dobrze robię wracając. Ale kiedyś muszę wrócić. Mam tam przyjaciół, dom... no i muszę w końcu wrócić śpiewać. Załatwić sobie jakieś koncerty, może pojadę w trasę? To się okaże.

Tak więc razem z Zaynem pojechaliśmy na lotnisko i już za chwilę siedzieliśmy w samolocie. Oparłam głowę o ramię Zayna i już po chwili zasnęłam.

Przespałam cały lot. Z resztą Zayn zasnął zaraz po mnie. Wysiedliśmy z samolotu, wzięliśmy swoje bagaże i wsiedliśmy do taksówki. Po chwili byliśmy pod moim domem. Ja wysiadłam, a Zayn pojechał do swojego domu.

Weszłam cicho do domu. Postawiłam walizkę na korytarzu i poszłam trochę się rozejrzeć. Dom na szczęście nie został rozniesiony. Wszystko było na swoim miejscu. Weszłam do salonu, gdzie siedziały dziewczyny. Były tak zajęte oglądaniem jakiegoś filmu, że mnie nie zauważyły. Ja jak gdyby nigdy nic usiadłam spokojnie na fotelu.
-Cześć - powiedziałam do dziewczyn
-Cześć Vick - odpowiedziały na raz, nie odrywając wzroku od telewizora.
-Czekajcie... - powiedziała niepewnie Ash
-Vick?! - krzyknęła zdziwiona
-No ja, nie widać? - spytałam z ironią
-Matko... jak ja się cieszę, że cię widzę - powiedziała Natalie i się na mnie rzuciła
-Ja też się cieszę - powiedziałam, Ash i Danielle również się na mnie rzuciły
-Zaraz mnie udusicie.- powiedziałam
-Oj sorki - powiedziała Ash i z powrotem usiadły na swoje miejsca
-No to opowiadaj - nalegała Dan
-A co chcecie wiedzieć?
-Wszystko - odpowiedziały równo
-No ok. Tyle, że ja nie wiem od czego zacząć.
-Od początku. - zdenerwowała się Natie
-Co jest między tobą a Zaynem - zapytała Dan
-My... jesteśmy razem.
-Od kiedy?
-Od tygodnia.
-To coś na poważnie?
-...Chyba - powiedziałam po chwili zastanowienia
-Kochasz go? - spytała Ash
-... - nic nie odpowiedziałam
-Kochasz? - spytała ponownie
-Nie wiem...
-To dlaczego z nim jesteś? - zapytała Danielle
-Bo... możemy zakończyć ten temat?! - zdenerwowałam się
-Odpowiedz mi na pytanie Vick! - powiedziała Dan
-Jestem zmęczona, idę się położyć.
-Nie uciekniesz od tej rozmowy. Porozmawiamy jutro. - powiedziała Dan
Wzięłam walizkę i zaniosłam ją do sypialni. Poszłam pod prysznic. Cały czas zastanawiałam się nad pytaniem Danielle. Dlaczego ja z nim jestem? Czy go kocham? Nie stety nie znałam odpowiedzi na te pytania. Zayn nie był dla mnie obojętny. Ale tak na prawdę nie widziałam za bardzo przyszłości naszego związku. Tak rozmyślając w końcu zasnęłam.

/Oczami Zayna/
Taksówka podjechała pod dom. Wszedłem do domu... było dziwnie cicho. Ale czego mogłem się spodziewać. Od wyjazdu Vick panowała smutna atmosfera. Tak jest do teraz. Miałem nadzieję, że Harry pogodził się już z tym wszystkim. Chłopcy już na pewno wiedzą o moim związku z Vick. Bałem się, że Harry jeszcze bardziej się załamał. Ale przecież nic na to nie poradzę, że zakochałem się w jego byłej. 
Z moich przemyśleń wyrwał mnie Liam.
-Zayn! Ja cię kiedyś chyba zamorduję! Nie mogłeś się chociaż odezwać?! Wyjechałeś bez słowa, a my dowiedzieliśmy się gdzie jesteś dopiero po jakimś czasie, od Vick!!! A tak w ogóle to dobrze cię widzieć - powiedział
-Tsaaa. Sorry, za to że się nie odzywałem... tak jakoś wyszło.
-Zayn! - rzucili się na mnie Lou i Niall
-Cześć - powiedziałem
-Dobra mów co tam u ciebie? - spytał Liam... usłyszałem jak ktoś schodzi na dół, pewnie Harry.
-Serio jesteś z Vick? - spytał Niall
-No - odpowiedziałem... Harry cofnął się i z powrotem wszedł do góry. Usłyszałem jeszcze tylko jak trzasnął drzwiami.
-Pójdę z nim pogadać - powiedziałem
-Lepiej nie. - powiedział Liam
-On z nikim nie chce gadać... a teraz to tym bardziej. - powiedział Lou
-Jest na mnie zły? - spytałem
-A jak myślisz?! - powiedział z ironią Liam
-Ja na jego miejscu też bym był - powiedział Lou

-------------------------------------------------
W końcu jest :))
Są wakacje... więc postaram się pisać więcej.
Matko... mi się nadal wydaję, że jutro trzeba iść do szkoły hahaha

W sumie to rozdział trochę beznadziejny, no ale cóż...
Chciałam dodać przed nim jeszcze kilka rozdziałów, o związku Vick i Zayna... ale jakoś nie mogłam tego napisać, więc pominęłam to :)

Nie wiem kiedy będzie następny rozdział.
Postaram się żeby był jak najszybciej.
Ale teraz pracuję nad nowym opowiadaniem. Które chce za jakiś czas wrzucić na bloga... ale to potem :D
Więc piszę rozdziały na dwa opowiadania.
Do tego myślę nad zakończeniem drugiego bloga.

Jak na razie przez te dwa i pół tygodnia jestem w domu.
Więc będę pisać :)
A później wyjeżdżam, nie wiem na ile... ale wtedy na pewno nie będzie rozdziałów.
Ale o tym napiszę później... jak już będę wszystko dokładnie wiedziała

A tak na koniec:
Dziękuje za te wszystkie komentarze. :)
I tyle wejść na bloga :]]

sobota, 16 czerwca 2012

Rozdział 31 cz.2


/Oczami Zayna/
Na dworze powoli się ściemniało. W końcu była już 19. Poszliśmy na plażę. Dom rodziców Vick był bardzo blisko plaży, więc nie szliśmy długo. Przechadzaliśmy się brzegiem morza trzymając się za ręce.

Zatrzymaliśmy się na chwilę, by popatrzeć na zachód słońca. Objąłem Vick i razem patrzyliśmy na ten romantyczny obrazek.

Po jakimś czasie wróciliśmy do domu.


/Oczami Vick/
Nie wiem, czy dobrze robię będąc...choć w sumie na razie, nie będąc z Zaynem. Nie wiem co do niego czuję. Nigdy nie był kimś więcej, jak przyjacielem. Jakoś nie postrzegałam go w ten sposób. Nigdy nie myślałam, że mogłabym z nim być. Boję się, że to nie właściwy krok. W końcu ja nie jestem pewna swoich uczuć, a on... Czy on czuję do mnie coś więcej? A może chce się tylko zabawić. Wykorzystać szansę, ponieważ nie jestem już z Harrym. Wiem, nie powinnam tak myśleć. Przecież to przyjaciel. Ale po tym co stało się niedawno, oraz po moim związku z Jessiem. Nie mam zaufania do facetów. Jeszcze nie dawno obiecywałam sobie, że koniec z chłopakami. Chciałam skupić się tylko i wyłącznie na muzyce. A teraz? Sama się już w tym wszystkim pogubiłam.

/Oczami Liama/
Vick nie odzywa się od momentu wyjazdu. Cały czas próbowałem i nadal próbuje się do niej dodzwonić. Dziewczyny mówią, że do nich tez nie dzwoniła. Wiem tylko, że Ashley dzwoniła do Nate'a. On powiedział tylko, że wszystko jest w porządku. Mam już tego wszystkiego dosyć. W domu jest nudno. Wszyscy chodzą trochę przygnębieni.

Harry zamknął się w pokoju i z niego nie wychodzi. Co jakiś czas ktoś z nas przynosi mu coś do jedzenia, żeby nam z głodu nie umarł. Wiem, że on żałuje tego co zrobił. Tęskni za Vick, bardziej niż my wszyscy. Szkoda, że dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że ją kocha i nie chce jej stracić.

Nie raz już próbowaliśmy do niego wejść. Przecież nie może siedzieć cały czas w pokoju. No ale no niego nic nie dociera. Woli użalać się nad sobą.

Jakby tego było mało, to jeszcze Zayn gdzieś zniknął. Co za człowiek. Jakby nie mógł powiedzieć nam gdzie jedzie. No i oczywiście nie odbiera. Po cholerę im wszystkim telefony, jeśli nie odbierają?!

Po raz kolejny dzwoniłem do Vick.
-Odbierz w końcu ten durny telefon! - krzyknąłem
-Oj nasz Daddy się zdenerwował - zaśmiał się Lou
-Weź mnie nie denerwuj! - warknąłem
-Znowu do niej dzwonisz? - spytała Danielle podchodząc do mnie
-Po prostu się o nią martwię - powiedziałem spokojnie
-Wiem, ale ona nie jest tam sama. Ma tam rodziców i Nate'a.
-No tak, ale mogłaby się chociaż odezwać. Dać znak, że wszystko jest w porządku.
-Uwierz mi, Vick sobie poradzi.
-Zadzwonię jeszcze raz - powiedziałem na co Danielle tylko się zaśmiała
Jeden sygnał...drugi...trzeci...
-Przestańcie się w końcu do mnie dobijać! - usłyszałem głos w słuchawce
-Vick?! - spytałem
-Nie, święty mikołaj. - powiedziała z ironią
-Czemu nie odbierasz telefonów?!
-Przecież odebrałam.
-Dobra pomińmy to. Co się z tobą dzieje? Gdzie jesteś? Jak się czujesz? Przyjedź do nas!
-Wszystko jest okey. Jestem u rodziców, przecież wiesz. Czuje się wspaniale. I nie, nie przyjadę. Coś jeszcze?
-Czemu nie przyjedziesz?
-Bo nie. To znaczy przyjadę, ale jeszcze nie teraz.
-Od kiedy wyjechałaś w domu jest jakoś pusto, cicho. Harry siedzi zamknięty w swoim pokoju. Jeszcze na dodatek Zayn gdzieś zniknął i nie wiemy co się z nim dzieje.
-Na pewno nie jest tak źle. To o Harrym wiem. Przecież Natie wie gdzie jest Zayn. Nawet mu adres podała, za co mogę ją zabić. Bo nie chciałam, by ktokolwiek przyjeżdżał.
-Czekaj...czyli Zayn jest u ciebie?! - krzyknąłem
-Nie wrzeszcz tak! Tak jest u mnie. A raczej u moich rodziców, ale na to samo wychodzi.
-Kiedy przyjechał?
-Wczoraj.
-Powiedz mu, żeby następnym razem informował, albo chociaż telefon odbierał.
-Przekażę. Coś jeszcze?
-Wróć, proszę... - powiedziałem po chwili
-Liam... wiesz, że nie mogę. Muszę od tego wszystkiego odpocząć. - powiedziała spokojnie
-Wiem...ale odezwij się jeszcze, albo po prostu odbierz telefon.
-Odbiorę. Pa
-Pa. - zakończyłem rozmowę.

---------------------------------------
Wiecie co...wydaję mi się, że jak dojdę do 40/45 rozdziałów to będzie koniec. :(
Mam jeszcze pomysły, ale takie...kończące opowiadanie.
Wiem już jak mniej więcej skończy się ta historia. :]]
Choć, może i dam radę przedłużyć to i będzie 50 rozdziałów.
Nie wiem jak to wyjdzie, wszystko się okaże. ;P

Jak myślicie z kim w końcu będzie Vick?
Nadal z Zaynem? Może wróci do Harrego? Będzie ktoś inny? A może zostanie sama?

Ja już mam rozdział, w którym to się okaże. :))


A tak w ogóle to mam pomysł na kolejnego bloga ;D
Już nawet mam kilka rozdziałów.
Ale nie jestem pewna czy go założę.
Jeśli się na to zdecyduję, to będzie to po skończeniu tego :]

wtorek, 5 czerwca 2012

Rozdział 31 cz. I


/Oczami Vcik/
Byłam sama w domu. Rodzice wyszli do pracy, a Nate poszedł z El na miasto. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Zdziwiłam się, gdy w drzwiach zobaczyłam Zayna. Skąd on w ogóle miał mój adres?!
-Zayn?! Co ty tu robisz? - szczerze, to trochę się zdenerwowałam, nie chciałam by ktokolwiek tu przyjeżdżał.
-Cześć Vick. Stęskniłem się - powiedział, przytulając mnie.
-Udusisz mnie zaraz... - wydusiłam z siebie, ledwo mogłam złapać oddech.
-Oł... przepraszam  - poluźnił uścisk. Gdy się ode mnie oderwał zaprosiłam go do środka. Usiedliśmy w salonie, na sofie. Zrobiłam nam kawę, postawiłam na stół jakieś ciasteczka.
-To mów, co cię tu sprowadza? - spytałam, choć dobrze wiem o co mu chodzi.
-Wróć ze mną, proszę... - zrobił oczy a'la kot ze Shreka.
-Zayn, to na mnie nie działa - zaśmiałam się - nie wrócę z tobą. Powiedziałam, że wrócę po 2 tygodniach, może nie.
-Ale wszyscy się za tobą stęsknili. Brakuje nam ciebie.
-Jakoś wytrzymacie. Ale na razie koniec tematu. Opowiadaj, co tam u was?
-Nic ciekawego. Lou dalej jest z Ash, Niall z Natalie, Liam z Danielle. Ja jestem sam, a Harry...
-Nadal z Caroline - dokończyłam
-Nie.
-Nie?!
-Harry przejrzał na oczy i zerwał z Caroline. Teraz siedzi zamknięty w pokoju i użala się nad sobą. Nie raz wypłakiwał się Lou, że wie że źle zrobił.
-Dobra, dość! Chyba nie przyjechałeś tu, by przekonywać mnie, do tego bym wróciła do Harrego! - zdenerwowałam się
-Nie. Przecież to twoja decyzja, a ja ci się nie dziwię, że nie chcesz go znać.
-Okey...może skończymy ten temat i obejrzymy jakiś film? - zapytałam
-Dobra, czemu nie.
-To co, horror, komedia...
-Zdecydowanie horror.
-Tak ja też mam chęć obejrzeć jakiś dobry horror. To co wybieramy? - pokazałam Zaynowi moją, a raczej Nate'a kolekcje filmów. Wybraliśmy jeden, ciekawie się zapowiadający. Przygotowałam popcorn i coś do picia. Usiedliśmy wygodnie i oglądając film, zajadaliśmy się popcornem. W pewnych momentach, było na prawdę strasznie. Wtedy wtulałam się w siedzącego obok Zayna. Gdy film się skończył zaczęliśmy rozmawiać. Gadaliśmy o wszystkim, omijając tylko temat Harrego. W sumie to cieszę się, że Zayn do mnie przyjechał.

W pewnym momencie zdarzyło się coś, czego się nie spodziewałam. W pierwszej kolejności powróciły wszystkie nie zbyt miłe wspomnienia, ale później wszystkie te myśli wyparowały. Zayn mnie pocałował, lecz tym razem odwzajemniłam pocałunek. Nie było tak jak kiedyś. Pocałunek przeradzał się w coraz bardziej namiętny. A ja przede wszystkim nie miałam uczucia, że zdradzam Harrego. Po chwili oderwałam się od Zayna, choć chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie. Zayn spojrzał mi głęboko w oczy. Zatraciłam się w tych jego czekoladowych tęczówkach.
-Vick...wiesz, że bardzo mi się podobasz i... bo wiesz... nie jesteś teraz z...z Harrym...więc - Zayn zawsze był nieśmiały, a teraz zdenerwował się tak, że nie mógł się wysłowić.
-Oj zamknij się już - powiedziałam i go pocałowałam. Znów poczułam te jego delikatne usta. Uświadomiłam sobie, że coś do niego czuję. Nie wiedziałam tylko, czy jest to miłość, czy tylko zauroczenie. Nie chciałam go ranić, ale teraz liczyła się dla mnie tylko ta chwila...

/Oczami Zayna/
Tyle czekałem na tą chwilę. Ona tak bardzo mi się podoba. A teraz mam u niej szansę. Cieszę się z tego, że Vick nie jest już z Harrym. Wiem, nie powinienem. W końcu to mój przyjaciel, wiem że on ją nadal kocha. Ale za bardzo mi na niej zależy, by nie wykorzystać tej szansy i nie spróbować być z nią. Kto wie, może nam się uda?
-Co powiesz na mały spacer? - zaproponowałem
-Świetny pomysł - odpowiedziała

---------------------------------------------
Wiem, krótki i beznadziejny...
Przepraszam, że tak długo nie było nowego.
Nie miałam weny, ani czasu żeby cokolwiek napisać :(

Postaram się to nadrobić :)
Mam teraz czas na pisanie, więc nowy rozdział może pojawić się nawet jutro ;]
Ale nic nie obiecuję.

Dziękuje za tyle komentarzy pod poprzednim rozdziałem xD
Oraz za tyle wejść na bloga :]

sobota, 5 maja 2012

Rozdział 30


/Oczami Harrego/
Przez ostatnie dni, no i przede wszystkim przez aferę i wyjazd Victorii wszyscy tak jakoś się ode mnie odwrócili. Niby ze mną rozmawiają, niby wszystko jest w porządku, ale jest tak jakoś inaczej. Chyba mają mi za złe to wszystko. Nie dziwię się, przecież to moja wina. Gdybym porozmawiał wtedy z Vick wszystko byłoby dobrze, ale z drugiej strony była to po części wina Zayna. To on ją wtedy pocałował. No ale, co się stało to się nie od stanie.

Z Caroline zerwałem. Oni wszyscy mieli rację. Ona przychodziła do mnie jak czegoś chciała. Kleiła się do mnie gdy zauważyła paparazzich, lub nasze fanki. Całowała mnie gdy ktoś nas widzi, jakieś media, albo ktokolwiek inny. A gdy byliśmy sami stawała się oschła. Może na prawdę była ze mną dla rozgłosu??? Z resztą okazało się, że mnie zdradzała.

W domu jest teraz tak jakoś pusto. Bez Vick to nie to samo. Brakuje nam jej. Wszyscy chcielibyśmy żeby wróciła. Tęsknie za nią. Chciałbym, aby mi wybaczyła. Ale wiem, że tak się nie stanie. Zraniłem ją. Zwaliłem winę na nią, choć wiem że to wszystko nie było przez nią. Od kiedy wyjechała wmawiałem sobie, że już nic do niej nie czuję. Ale to nie prawda. Kocham ją, zawsze ją kochałem. Gdy wróci będę się starał. Zrobię wszystko by mi wybaczyła. Jeśli nie będzie znów chciała ze mną być, to chciałbym abyśmy zostali przyjaciółmi. Nie chcę jej stracić. Jest dla mnie najważniejsza.

Jestem dupkiem. Nie wiem co we mnie wstąpiło, by znów wiązać się Caroline. Po co ja to zrobiłem?! Tak naprawdę nigdy jej nie kochałem, moje serce zawsze należało do Vick.

/Oczami Zayna/
Ja już tak dłużej nie wytrzymam. Ona musi wrócić. Bez niej dni nie są już takie same. Nie mogę usłyszeć jej zarażającego śmiechu. Nie mogę spojrzeć w te jej śliczne brązowe oczy. Ile bym dał by znów zobaczyć jej nieziemski uśmiech. Chciałbym znów móc ją przytulić. Znów poczuć smak jej ust. Kurwa Malik! One przecież nie umarła, przyjedzie niedługo!

Odpędziłem od siebie te dziwne myśli. Ja chyba się zakochałem. Nie ma co czekać! Jadę do niej, a raczej lecę. Sprowadzę ją tu z powrotem. Wszyscy za nią tęsknimy. Brakuje nam jej już. Nie wytrzymam bez niej ani dnia dłużej.

Spakowałem jakieś ciuchy, no i oczywiście lusterko ;P Krzyknąłem chłopakom, że wyjeżdżam i postaram się wrócić jak najszybciej. Zamówiłem taksówkę. Pojechałem na lotnisko. Kupiłem bilet. Miałem szczęście lot miał się odbyć za 20 minut. Szybko przeszedłem odprawę i już po chwili siedziałem w samolocie lecącym do L.A.

Po kilku godzinach byłem już w L.A. Założyłem kaptur i okulary, aby mnie nie rozpoznali. Chciałem jechać do domu rodziców Vick, ale był jeden, mały problem. Nie znałem ich adresu. Postanowiłem zadzwonić do Natalie.
-Cześć Natalie - powiedziałem
-Cześć. Coś się stało, że dzwonisz?
-Nie. Tylko mam do ciebie prośbę.
-Jaką?
-No, bo ja jestem teraz w L.A, ale proszę nie mów nic chłopakom, okey?
-No dobra.
-Podałabyś mi adres Vick?
-Chcesz do niej pojechać?
-Tak, no i sprowadzić ją do Londynu
-No okey... jej rodzice mieszkają na ulicy [nazwa zastrzeżona]
-Dzięki. Pa.
-Pa.

Wsiadłem do pierwszej, wolnej taksówki i podałem kierowcy adres. Po jakimś czasie byłem na miejscu. Podszedłem do drzwi i nacisnąłem dzwonek.

------------------------------------------------
Tak jak obiecałam, rozdział jest dzisiaj ;D
Nie jest za długi, ale jest :]]
Nie wiem kiedy będzie następny...
Przez ten tydzień wolnego chciałam napisać kilka rozdziałów, ale jakoś mi to nie wyszło :(
Następnego mam mniej więcej połowę, ale pomysły mam i wystarczy że usiądę i na spokojnie kilka napiszę.

Postaram się, żeby następny rozdział pojawił się już w czwartek/piątek xD
xoxo

A tutaj macie taniec Zayna ;D hahaha

środa, 2 maja 2012

Rozdział 29

Większość dnia spędziliśmy na łażeniu po mieście. Udało mi się nawet namówić Nate'a na odwiedzenie najlepszej galerii handlowej w mieście. Kupiłam sobie kilka ciuchów, braciszek z resztą też. Po powrocie do domu zaczęliśmy szykować coś na dzisiejszy wieczór. Przecież miała przyjść dziewczyna mojego brata. On był tak zestresowany, że zamiast mi pomagać chodził w tą i spowrotem. Dochodziła 16, Eleanor miała przyjść o 18. Nagle usłyszeliśmy dzownek do drzwi.
-Kto to? Przecież jest dopiero 16... - zastanawiałam się, poszłam otworzyć. W drzwiach zobaczyłam rodziców. Od razu rzuciłam im się na szyję.
-Córeczko! Co ty tu robisz?! - zapytała mama
-Przyjechałam was odwiedzić. Stęskniłam się - powiedziałam ponownie ich przytulając.
-My za tobą też - powiedział tata
-Opowiadaj, co tam u ciebie? - spytała mama
-Może potem. Zostaje na co najmniej dwa tygodnie, więc mamy czas. A teraz muszę pomóc Nate'owi.
-W czym? - zapytał ciekawy tata
-Zaprosił do domu dziewczynę. Chciał mi ją przedstawić. Teraz, jak jesteście w domu też ją poznacie - powiedziałam, a po minach rodziców zauważyłam, że się naprawdę ucieszyli.
-Kto przyszedł? - spytał z kuchni podenerwowany Nate
-Rodzice - odpowiedziałam i razem z nimi poszłam do kuchni
-Cześć synku! - mama przytuliła Nate'a

Porozmawialiśmy trochę, mama pomogła nam zrobić coś na kolację. Ja z bratem nakryliśmy do stołu. Ubrałam się jakoś ładniej. Ponieważ cały dzień chodziłam w zwykłym luźnym dresie. Muszę przecież jakoś wyglądać przy dziewczynie Nate'a.

Dochodziła 18. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Nate poszedł otworzyć. Po chwili w progu pokoju zobaczyliśmy Nate'a i Eleanor. Była bardzo ładna. Miała ciemne włosy, za ramiona. Długie nogi, świetnie dobrane ciuchy. No ale nie ma się co dziwić, przecież jest modelką. Dobrze, że nie jest taka wychudzona jak niektóre, ona jest po prostu szczupła. Mogę stwierdzić, że pierwsze wrażenie zrobiła bardzo dobre.

Dziewczyna się przywitała i przedstawiła. Świetnie mi się z nią rozmawiało. Widać, że bardzo kocha Nate'a. On ją z resztą też. Idealnie do siebie pasują. Coś mówiło mi jej nazwisko...Calder. Skądś je kojarzyłam, no ale nie będę sobie teraz zawracać tym głowy. Wydaję mi się, że się zaprzyjaźnimy.

Znów się do mnie dobijali. Nękają mnie tymi telefonami, od kiedy przujechałam do L.A. Dziś, tak jak i w poprzednie dni dzwonili już do mnie kilka razy. Tylko Zayn zadzwonił raz i sobie odpuścił. Rozumiem, że się o mnie martwią, ale przecież wiedzą gdzie jestem. Tym razem jednak postanowiłam odebrać. Może w końcu się odczepią. Spojrazłam na wyświetlacz - Zayn. Oddebrałam
-Vick?! - niemalże krzyknął
-No ja, a niby kto inny? - spytałam z ironią
-Nie, no...po prostu zdziwiłem się, że odebrałaś.
-Nękacie mnie telefonami, postanowiłam się nad wami w końcu zlitować.
-Poczekaj przełącze na głośnik, siedzą tu wszyscy.
-Siema wszystkim - powiedziałam
-Vick?! Czemu się nie odzywałaś?! Martwiliśmy się!!! - przekrzykiwali się
-STOP!!! Nie wszyscy na raz
-Gdzie ty jesteś? - spytała Ashley
-No w L.A. u rodziców
-Wróć do nas!!! - krzyknął...chyba Louis
-Nie.
-Czemu? - zapytał Niall
-Dobrze wiecie czemu.
-Przez Hazzę? - spytał Zayn
-Wydaję mi się, że nie muszę odpowiadać.
-Kiedy wrócisz? - zapytała Danielle
-Nie wiem.
-Ale wrócisz? - dopytawała Natie
-Tak.
-To dobrze - odetchnął z ulgą Liam
-Może dobrze, nie wiem.
-Co robisz? - spytał nagle Zayn
-Teraz rozmawiam z wami, a potem idę oglądać film.
-Sama? - zdziwił się Niall
-Nie, z rodzicami, Nate'em i jego dziewczyną.
-To Nate ma dziewczynę??? - spytała zdziwiona Ashley
-No ma.
-Jak się nazywa? - dopytywała Natalie
-A co ty taka ciekawska?
-Po prostu chcę wiedzieć, z resztą Ash też - odpowiedziała
-Eleanor Calder.
-KTO?! - krzyknął Louis
-No przecież usłyszałeś.
-Co ona tam robi? - pytał dalej Lou
-Znasz ją?
-No...to moja...była - powiedział, założe się że w tym momencie spojrzał niepewnie na Ash
-Aha...wiedziałam, że skądś kojarzę to nazwisko.
-Wróćmy do pytania...co oan tam robi? - spytał tym razem Liam
-Przeprowadziła się niedawno do L.A. Teraz jest z moim bratem, no i widać że go kocha, tak jak on ją.
-Nie no okey. To pa pa. Odezwij się jeszcze - powiedział Louis
-Pa - powiedziałam i się rozłączyłam

Poszłam do mojej rodzinki. Usiadłam w fotelu i oglądałam jakiś durny film, który włączył tata. Porozmawialiśmy jeszczę trochę, a Eleanor musiała się zbierać do domu. Nate pojechał ją odwieźć, a potem został u niej. Rodzice poszli spać, a ja siedziałam jeszczę chwilę przed telewizorem. Oglądałam jakieś głupie seriale, a potem poszłam do siebie.

-----------------------------------------------------
Nie było 10 komentarzy, ale postanowiłam wstawić go już dzisiaj ;D

Dziękuje za ponad 3200 wejść i prawie 60 komentarzy :]
Następny rozdział pojawi się w sobotę :))
xoxo

wtorek, 24 kwietnia 2012

Rozdział 28

Harry stawał w obronie swojej dziewczyny.
-Czemu wy jej tak nie lubicie? - pytał się fanów
-Nie widzisz, że chce cię wykorzystać - odpowiedziała jedna fanka
-Ona chce dzięki tobie stać się sławna - dodała następna
-Skąd możecie to wiedzieć? - spytał Harry z kpiną
-Bo w przeciwieństwie do ciebie nie jesteśmy ślepe. Klei się cały czas do ciebie - mówiła kolejna
-Jakoś dziewczyny pozostałych chłopaków nie chodzą za nimi cały czas. Nie spieprzają się na każde podpisywanie płyt, każdy koncert, spotkanie z fanami czy zwykłe zdjęcie. Nie wypisują również w gazetach świństw na temat innych - w pełni zgodziłam się z tą fanką
-To wszystko przez ciebie! - krzyknął Harry wskazując na mnie
-Co przeze mnie? - zapytałam
-Gdyby nie ty, wszystko byłoby dobrze. Fani nie nienawidziliby Caroline. Gdyby nie ta twoja głupia wczorajsza akcja, o jakieś plotki. Czemu ty to zrobiłaś? Jesteś aż tak zazdrosna?! Może po prostu nie rozumiesz, że z tobą nie będę? Myliłem się co do ciebie. Na prawdę się myliłem - powiedział
-Tak, wiesz ja też się myliłam. Nie wiedziałam, że masz o mnie takie zdanie. To nie jest moja wina, że twoja dziewczyna mnie nienawidzi. Że wypuściła plotki na mój temat. Ja się po prostu broniłam. Kiedyś już to przeżywałam, gdyby nie wczorajsza akcja byłoby koniec mojej kariery. Nie mogłabym już śpiewać. A już na pewno nie na scenie. Ale jeśli tak o mnie myślisz, jeśli nie chcesz mnie znać. To proszę bardzo. Wyjadę, zapomnicie o mnie - powiedziałam i jak najszybciej wyszłam z galerii. Z trudem powstszymywałam łzy. Nie mogłam tak już. Jeśli on chce o mnie zapomnieć. To mu to ułatwie. Wyjadę jak najdalej stąd. Ja im wszystkim tylko przeszkadzam.

Wsiadłam do swojego samochodu i pojechałam do domu. Spakowałam wszystkie swoje rzeczy, zamówiłam taksówkę i pojechałam na lotnisko. Napisałam sms'a do Liama, żeby się nie martwili. Może kiedyś się do nich odezwę. Po chwili już byłam na lotnisku. Szybko przeszłam odprawę i wsiadłam do samolotu. Miałam nadzieję, że Nate jest w domu. Pojadę tam na kilka dni, a potem zastanowię się co mam zrobić. Lot minął bardzo szybko. Po jakimś czasie znalazłam się w domu.

Nacisnęłam dzwonek do drzwi. Nikt nie otwierał, może Nate gdzie pojechał? Zadzwoniłam jeszcze raz. Tym razem słyszałam jak ktoś zbiega po schodach. Po chwili drzwi otworzyły się.
-Vick? - zdziwił się Nate
-Hej braciszku - przytuliłam się na powitanie
-Dawno się nie widzieliśmy - zaśmiał się, no tak przecież ostatnio byłam tu dwa dni temu
-Tak, sporo czasu minęło - również się śmiałam
-Stęskniłaś się już za mną? Przez ta dwa dni?
-No oczywiście, że tak. Ale tym razem zostaje na dłużej.
-To dobrze. Rodzice się ucieszą gdy cię zobaczą.
-Tak, dawno ich nie widziałam.
-Wracają szybciej, niż przypuszczali - powiedział braciszek
-Kiedy?
-Za dwa dni.
-Aha to super. Dobra, ja idę do swojego pokoju - powiedziałam idąc w stronę schodów
-Poczekaj, pomogę ci - powiedział Nate biorąc ode mnie walizki. Zaczęłam się rozpakowywać, ciągle rozmawiając z Natem.
-Na jak długo przyjechałaś? - zapytał z ciekawością
-Nie wiem, może na tydzień, dwa, albo dłużej. Zależy jak się wszystko potoczy.
-Wszystko znaczy co? - zaczęłam mu opowiadać o tym co się ostatnio wydarzyło. O Harrym, Caroline i przerażających fankach hahaha. Powiedziałam mu, że planuje zakończyć karierę. Odciąć się od wszystkich i wszystkiego. Ten się śmiał, że mam na bezludną wyspę pojechać. Gdy zauważył, że ja wcale nie żartuje z tym pomysłem, próbował mnie przekonać że to nie jest dobre wyjście. Powiedział mi, że nie warto przez jednego chłopaka i jego głupią dziewczynę kończyć wszystkiego. W końcu napracowałam się trochę, by osiągnąć w życiu to co osiągnęłam. A chciałam jeszcze więcej. Nie mogę przecież zawieść fanów. Oni na mnie liczą. Po tym wszystkim co dla mnie zrobili, po ostatnich wydarzeniach, ona cały czas byli i są przy mnie. Przekonał mnie w końcu. Po długim monologu i błaganiach udało mu się. Razem, zgodnie stwierdziliśmy, że zostanę tutaj na dwa tygodnie. Odpocznę chwilę, żadnych koncertów, spotkań z fanami itp. Ten czas będę spędzać z rodziną i znajomymi z L.A.

Po naszej dłuuugiej rozmowie poszliśmy spać. Byłam tak zmęczona, że zasnęłam od razu.

Rano obudziłam się już w lepszym humorze. Szybko się ogarnęłam i zeszłam na dół. O dziwo Nate zrobił mi śniadanie, mało tego były to naleśniki. On nigdy nie umiał gotować. Jedynie to herbatę potrafił zrobić. Widocznie mama go czegoś nauczyła, lub poznał jakąś dziewczynę i chciał się podlizać. Musiałam go o wszytko wypytać, w końcu cały czas gadaliśmy o mnie.
-Dzień dobry - powiedziałam przytulając go na powitanie
-Hej. Jak się spało? - zapytał
-Świetnie. Dobrze być znów w domu.
-Musimy się wybrać dzisiaj na miasto - powiedział podając mi talerz z naleśnikami, które zjadłam ze smakiem.
-Były pyszne. Kto cię nauczył gotować?
-Mama.
-Zmusiła cię?
-Nie.
-Zakochałeś się?! - bardziej stwierdziłam niż spytałam, na co on prawie zakrztusił się kawą którą pił
-Kto to? Znam ją? Przedstawisz mi ją? Gdzie się poznaliście? Ile ze sobą jesteście? - zadawałam tysiąc pytań na minutę
-Ej! Nie tak szybko.
-No to opowiadaj, a nie cicho siedzisz - nalegałam
-No okey. Ma na imię Eleanor. Pochodzi z Londynu, ale niedawno przeprowadziła się do L.A.
-Cieszę się, że w końcu kogoś znalazłeś. Mam tylko nadzieję, że ją poznam - powiedziałam z uśmiechem
-No pewnie. Tak się składa, że dzisiaj do nas przychodzi.
-I ty mi nic nie powiedziałeś! - powiedziałam oburzona
-Tylko nie bij... - zaśmiał się

------------------------------------------------
No to mamy nowego bohatera ;D

Nate
Brat Vick. Mieszka razem z rodzicami w L.A. Ma 19 lat.


W następnym rozdziale pojawią się również :

-rodzice Victorii
oraz
-nowa dziewczyna Nate'a - Eleanor


Rozdziały będą pojawiały się co tydzień... prawdopodobnie w czwartki ;D
Ale z racji tego, że mam 3 dni wolnego dodaje go dzisiaj.
Przez te trzy dni napiszę kilka rozdziałów do przodu...2 już mam, prawie haha

Jeśli będzie...10 komentarzy to nowy rozdział pojawi w tym tygodniu :]]
xoxo

czwartek, 19 kwietnia 2012

Rozdział 27


Rano obudziłam się w wyśmienitym humorze. Kto by powiedział, że po takiej akcji będę w dobrym humorze. Słyszałam, że ktoś chodzi po domu. Pewnie dziewczyny już wstały.

Ogarnęłam się, ubrałam czarne rurki, białą bokserkę z flagą Wielkiej Brytanii, na to czarny sweterek, jakieś bransolety i łańcuszki, na nogi założyłam czarne conversy za kostkę. Rzęsy pomalowałam czarnym tuszem, usta delikatnie musnęłam różowym błyszczykiem. Włosy zostawiłam rozpuszczone.

Zeszłam na dół, zobaczyłam całą naszą paczkę krzątającą się po kuchni. Nie było tylko Harrego. Nie dziwię się. Musi wspierać swoją dziewczynę. hahaha Może doznała szoku? Zmarła na zawał? Fanki ją zabiły? Temu ostatniemu to bym się nie zdziwiła. Nie lubią jej, wręcz nienawidzą. Myślę, że jeśli Directioners dały by informacje do internetu, o tym że planują zabić Caroline. To miały by wielkie poparcie. Z chęcią bym im trochę pomogła ;]]
-Cześć - przywitałam się ze wszystkimi
-Hej. Jak się spało po wczorajszej akcji? - zapytała ciekawa Ashley
-Świetnie - odpowiedziałam
-Nie wiedziałem, że jesteś zdolna do czegoś takiego - powiedział Niall
-Jak mam powód, to mogę wywołać 3 wojnę światową - zaśmiałam się
-Co cię podkusiło do tej akcji? - zapytał Louis
-Po pierwsze broniłam się. Nie chciałam powtórki z przed trzech lat. Po drugie...ta dziewczyna mnie ostro wkurzyła - powiedziałam
-No ja się nie dziwie, ale żeby aż tak? - zdziwiła się Natalie
-Przecież ja tylko retwettowałam kilka twettów z hasłami. Nie powiedziałam im kto rozpuścił plotki o mnie. Sami się tego domyślili. Zresztą, na potwierdzenie mieli słowa ludzi pracujących w gazetach.
-Właśnie, masz gazety - Danielle rzuciła we mnie kilkoma gazetami. Na mojej twarzy od razu zagościł uśmiech. Były artykułu sprostowujące plotki o mnie. Ale były również artykuły o Caroline. Nie były one miłe...no przynajmniej nie dla niej. Pisali o wczorajszej akcji. "Fani gwiazd bronią Vick", "Młoda piosenkarka ma po swojej stronie nawet hejterów", takich tytułów było o wiele więcej. Widać było, że fani nawet gdy się nienawidzą, w dobrej sprawie potrafią działać razem. Ucieszyło mnie to. Moi fani są wspaniali, tak jak i fani innych gwiazd.
-Udało się! - ucieszyłam się
-Czyli, że już koniec wojny między tobą a Caroline? - zapytał z nadzieją Zayn
-Obawiam się, że nie. Ona na pewno będzie chciała się jakoś zemścić, więc muszę być czujna - powiedziałam
-Coś mi się wydaję, że potrwa to o wiele dłużej niż nam się wydaje - powiedział Liam
-Dobra, koniec tematu. Vick i dziewczyny, wszystkie jedziecie z nami na podpisywanie płyt, co nie? - spytał Lou
-A po co my tam? - spytałam zdziwiona
-Ponieważ potem chcemy was gdzieś zabrać - oznajmił na Liam
-Aha. No okey, pojedziemy - powiedziałam i wszyscy zaczęliśmy się zbierać. Do torebki wrzuciłam najważniejsze rzeczy, założyłam ją na ramię. Wyszliśmy z domu, zamknęłam drzwi na klucz. Był pewien problem...a mianowicie, samochód. Nas było 8, a musieliśmy podjechać jeszcze po Harrego...i Caroline. Tak, niestety ona też z nami jedzie.
-Okey, to może zrobimy tak. Ja z chłopakami pojedziemy jednym i weźmiemy po drodze Harrego, a wy weźmiecie ze sobą Caroline - zaproponował Niall
-O nie, nie nie! Sorry, ale nie wsiądę do samochodu z tym plastikiem - powiedziałam stanowczo.
-No dobra. To tak, ja, Vick, Liam, Zayn i Niall jednym i Louis, Ash, Natie, Caroline i Harry drugim - zarządziła Danielle
-Okey - zgodzili się wszyscy. Oni jechali samochodem Louisa, a my moim. Usiadłam za kierownicą. Po chwili byliśmy pod galerią handlową, gdzie miało odbyć się podpisywanie płyt. Wysiedliśmy z samochodu i całą paczką, wliczając tych z drugiego samochodu weszliśmy do galerii. Była tam masa fanek. Razem z chłopakami i ich ochroniarzami przedostaliśmy się do stolika. My stanęliśmy trochę dalej. Tylko Caroline kleiła się do Hazzy. Cały czas była przy nim, nawet gdy menager kazał jej odejść, tak go nie posłuchała. Razem z dziewczynami cały czas rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się.

Nagle tak jakoś dziwnie cicho się zrobiło. Usłyszałam, że ktoś w tłumie powiedział co w stylu "Patrzcie to przecież Caroline". Chyba na początku się nie skapnęły. Byłam bardzo ciekawa co zrobią. Nagle w górze pojawiły się transparenty z napisami "We Hate Caroline", "Harry You Are Idiot", "Get Away Caroline" itp. Widać Directionerki były przygotowane na wszystko. Razem z dziewczynami wybuchłyśmy śmiechem. Widziałyśmy, że chłopcy też ledwo powstrzymują śmiech. Tylko Harry był zły, a jego dziewczyna nie wiedziała co zrobić. Na twarzach fanek malowała się złość, wyglądały trochę jakby chciały ją zabić, wydłubać jej oczy, ciało poćwiartować na małe kawałeczki, ugotować z nich zupę i zjeść ją ze smakiem, albo odciąć jej głowę i postawić na półce, jako trofeum. Szczerze, to ja na jej miejscu zaczęłabym się bać.

------------------------------------------------
Kolejny rozdział ;D

Taki jakiś krótki wyszedł...

Jak pod każdym rozdziałem proszę o komentarze xD
xoxo

piątek, 13 kwietnia 2012

Rozdział 26


Dobrze, że te plotki się jeszcze aż tak nie rozniosły. Hejterzy jeszcze nie zaczęli działać, no może nieliczni. Ale oni to najmniejszy problem. Gorzej jak już na prawdę zaczną działać. Wiem coś o tym. Miałam już kiedyś sytuację, z której powstała mała, niewinna plotka. Hejterzy się uwzięli, paparazzi śledzili każdy mój ruch. Miałam wszystkiego dosyć. Co chwilę wymyślano nowe niestworzone historie na mój temat. Niektórzy fani mnie opuścili. Producenci nie chcieli ze mną pracować, bo pogorszyliby swoją opinię. Moja kariera na jakiś czas się skończyła. Potem gdy wszystko ucichło z pomocą znanych ludzi, przyjaznych mediów i rodziny oraz przyjaciół. Wszystko odkręciliśmy. Dopiero wtedy mogłam powrócić do tego co kocham, do śpiewania.

Teraz, po tamtym wydarzeniu mam dużo ludzi po swojej stronie. Wiem, że gdy wydarzy się coś podobnego mogę się do nich zwrócić. Oni mi pomogą. Tak też musiałam zrobić w tej chwili. Dopóki plotka nie rozniosła się za bardzo. Jeszcze miałam szansę wszystko zatrzymać. Weszłam na tt. Hejterzy zaczynają akcje. W trendach pojawiało się hasło "VickYouAreBitch". Fani na szczęście są po mojej stronie. Wybijali hasło hejterów, więc na zmianę z tamtym pojawiało się "WeLoveYouVick". Podziękowałam fanom oraz napisałam, że to wszystko to plotki, które wypuszcza dziewczyna która mnie nienawidzi. Nie pisałam kto...i tak się domyślą.

Zadzwoniłam do kilku znajomych z gazet. Powiedzieli, że mi pomogą. W każdej gazecie jutro miały znaleźć się artykuły broniące mnie. To powinno zatrzymać hejterów. Widziałam, że w internecie toczą się walki miedzi moimi fanami, a Directionerkami, Belieberkami i całą resztą. Jednak dzięki wpisom Liama, Zayna, Nialla i Louisa Directionerki stanęły po mojej strone. Po jakimś czasie Justin razem z Bielieberkami też byli ze mną. Inne gwiazdy wspierały mnie, pisały twitty, dzięki czemu ich fani postępowali tak jak oni. Więc liczba hejterów zdecydowanie się zmniejszyła. Zdziwiłam się, bo nawet Jessie mnie bronił.

W końcu w internecie pojawiły się informacje o autorce plotek. Caroline ma przechlapane. Hejterzy uderzyli na nią. Po krótkim czasie w trendach pojawiły się hasła "WeHateCaroline", "CarolineYouAreBitch"
Ja Retwettowałam większość takich twettów. W końcu chciałam jej pokazać, że ze mną się nie zadziera.

Widziałam twetty Harrego, bronił jej. Co chwilę pisał "Zostawcie ją w spokoju", "Caroline nic nie zrobiła", "Odczepcie się od niej" itp. Pisał również do mnie "Co ona ci zrobiła?", "Czemu tak się jej uczepiłaś?", "Nie wiedziałem, że jesteś taka."

Chyba chciał wzbudzić we mnie poczucie winy. Ale ja się nie dam. To jej wina, że ze mną zadarła. Trzeba było nie puszczać głupich plotek.

Co chwilę ktoś do mnie pisał, dzwonił. Nawet hejterzy przestali po mnie jeździć i bronili mnie. Uwzięli się na Caroline, ale ja ją ostrzegłam.

Poszłam spać spokojna. Wiedziałam, że w porę zdążyłam wszystko opanować. Zdążyłam zatrzymać hejterów. Oraz skierować ich na Caroline. Zdążyłam dać sprostowanie wszystkiego do gazet. Sama się sobie dziwiłam, że udało mi się to wszystko w tak krótkim czasie. Oczywiście bez pomocy znajomych, fanów, oraz...dziwnie mi to mówić, ale hejterów nie dała bym sobie rady.

Jak jedna mała plotka, może rozpętać wojnę.

Wiedziałam, że Harry będzie na mnie zły. Ale jakoś mnie to nie obchodziło. To nie moja wina, że jego dziewczyna jest taka głupia. Przecież to ona to wszytko zaczęła. Gdyby nie ona, wszytko byłoby inaczej. Teraz podejrzewam, że została znienawidzona przez masę ludzi. Moi fani nienawidzą jej ponieważ nienawidzi mnie, ja jej też, no i z powodu tej plotki. Directioners nienawidzą jej bo spotyka się z Harrym i po części też dlatego, że wolą mnie od niej. Beliebers, dlatego że Justin jest moim dobrym znajomym i jest po mojej stronie. Lovatics, fani Chrisa Browna, Rihanny, Katy Perry, Seleny Gomez i innych znanych osobistości z tego samego powodu. Cieszyłam się, że tylu ludzi stanęło po mojej stronie i mnie broniło i wspierało.

---------------------------------------
Okey...następny już napisany :D
Nie wiem co mnie podkusiło, na tą "wojnę" haha
"Jak jedna mała plotka, może rozpętać wojnę" :]
Ze mną jest chyba coś nie tak...
No ale muszę odciągnąć, was i siebie od tej sielanki w opowiadaniu choć na chwilę
Prawdziwej wojny wzbudzać nie chciałam, więc jest "wojna internetowa"

Ostatnio jakoś mam wenę ;D
Następny rozdział już napisany...
xoxo

niedziela, 8 kwietnia 2012

Rozdział 25

/Oczami Harrego/
Vick pobiegła na górę.
-Co jej się stało? - zapytałem
-Co jej się stało?! Ty jesteś, aż taki głupi? - krzyknęła do mnie Ash
-Dupek z ciebie! Jeden wielki dupek! - dodała Danielle
-Czy ciebie do końca popieprzyło?! Miałeś wspaniałą dziewczynę! A teraz umawiasz się z jakimś... - nie skończyła Eleanor
-Plastikiem! - dokończyła za nią Natalie
-Nie mówcie tak o Caroline - broniłem mojej dziewczyny
-A wypchaj się - powiedziała Danielle i razem z dziewczynami pobiegły na górę
-Nie wieże...jak mogłeś jej to zrobić? - zapytał Louis
-Wy też przeciwko mnie?! - krzyknąłem, złapałem Caroline za rękę i wyszedłem z domu. Przed domem czekali paparazzi. Caroline stanęła i mnie pocałowała...no to teraz cały świat będzie wiedział, że jesteśmy razem.


/Oczami Vick/
Do pokoju weszły dziewczyny. Próbowały mnie pocieszyć i w końcu jakoś im się to udało. Stwierdziłam, że nie warto płakać. Trzeba żyć dalej. Jeśli on znalazł sobie inną, to może ja też kiedyś kogoś znajdę. Postanowiłam wyjechać, na jeden dzień. Żeby choć na chwilę, oderwać się od tego wszystkiego.

Zaczęłam się pakować, nie brałam dużo rzeczy. W końcu jutro miałam wrócić. Chciałam odwiedzić rodziców. Lot miał odbyć się za godzinę. Poprosiłam Liama by mnie zawiózł. Pożegnałam się ze wszystkimi i razem z Liamem pojechałam na lotnisko. Odprawę przeszłam szybko i bez problemowo. Już po chwili siedziałam w samolocie. Oczywiście nie odbyło się bez paparazzich na lotnisku oraz kilku fanów w samolocie. Rozdałam kilka autografów i zrobiłam sobie zdjęcia z fanami. Okazało się, że cały świat już wiedział, że Harry jest z Caroline. Fani mnie wspierali, co mnie zdziwiło to, to że fanki 1D uważały że Harry źle zrobił wiążąc się z Caroline. Widocznie jej nie lubiły. Na tt trwała akcja "I hate Caroline". W sumie to się z tego ucieszyłam. Po chwili wylogowałam się z tt. Za chwilę mieliśmy lądować. Pilot prosił o zapięcie pasów...wylądowaliśmy.

Wyszłam z samolotu, szybko odebrałam swoje bagaże. Na szczęście media nie zdążyły się jeszcze dowiedzieć, że będę w L.A. Zamówiłam taksówkę i podjechałam pod dom rodziców. Drzwi były otwarte, więc weszłam. Rozejrzałam się po domu, nikogo nie było. Poszłam na górę. Zajrzałam do wszystkich pokoi...nic, ani śladu żyw duszy. Postanowiłam wyjść do ogrodu. Na pierwszy rzut oka nikogo nie zauważyłam. Dopiero po chwili zobaczyłam wyłaniającą się zza rogu domu postać. Był to mój starszy brat, Nate. Rzuciłam się mu na szyję.
-Vick co tu tu robisz? - zdziwił się
-Przyjechałam was odwiedzić. Stęskniłam się za tobą braciszku - powiedziałam
-Ja za tobą też.
-Gzie rodzice? - zapytałam
-Wyjechali, wrócą dopiero za tydzień.
-Szkoda...Czyli, że zostawili dom pod twoją opieką? - spytałam zdziwiona
-No, tak.
-Nie wieże. Co już rozwaliłeś? - zaśmiałam się
-Ha ha ha, bardzo śmieszne - powiedział
-Oj. Wiesz, że tylko się z tobą droczę.
-Dobra, opowiadaj co tam u ciebie?
-W sumie nic się nie zmieniło. Niedługo nagrywam teledysk. Zamierzam wyjechać w trasę. Rozstałam się z Harrym. Jestem w ciąży. Nic specjalnego - mówiłam spokojnie
-Co?! Czemu rozstałaś się z Harrym? - jak zawsze chciał wiedzieć wszystko
-Zayn mnie pocałował. Harry to zobaczył. Zerwał ze mną i następnego dnia przyszedł do domu jego i chłopaków. Ogłosił nam, że znów jest ze swoją była, Caroline.
-Przykro mi. Ale zobaczysz, wszystko się ułoży. A jak zobaczę Harrego, to tak mu dokopię, że zrozumie że źle zrobił - powiedział przytulając mnie. Choć często się kłóciliśmy, dogryzaliśmy sobie, robiliśmy sobie na złość, to jak któreś z nas było w dołku zawsze się na wzajem pocieszaliśmy. Nate jest starszy ode mnie o rok. Ma 19 lat. Może na takiego nie wygląda, ale jest bardzo troskliwy i opiekuńczy. Dobrze jest mieć takiego brata. Przez cały dzień rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Jak za dawnych czasów. Spotkałam się z moimi starymi znajomymi. Bardzo miło spędziłam ten dzień. Nate postanowił odwiedzić mnie za jakiś czas w Londynie.

Rano ogarnęłam się i zeszłam na dół, do kuchni. Na stole leżały gazety. Nie mogłam w to uwierzyć. W każdej z gazet, głównym tematem byłam ja. Serce mi stanęło. Wiedziałam kto to zrobił. Caroline miała swoje dojścia, jej matka była dziennikarką. Wypuściła plotki, choć w sumie niektóre po części były prawdą. Co ja jej zrobiłam?! Nie zostawie tak tego! Chce wojny...to będzie ją miała. Szybko wzięłam swoją walizkę i taksówką pojechałam na lotnisko. Po kilku godzinach byłam w Londynie. Zamówiłam taksówkę, pojechałam do domu chłopaków. Na podjeździe zobaczyłam samochód Harrego. Czyli Caroline też tu jest. Weszłam, a raczej wbiegłam do domu. Harry siedział przed telewizorem.
-Widziałeś to? - krzyknęłam rzucając w niego gazetami
-Czemu krzyczysz, przecież ja tego nie napisałem - mówił spokojnie
-Ty nie, ale twoja dziewczyna tak! - krzyknęłam
-Skąd wiesz, że ona. To że jesteś na okładkach gazet o niczym nie świadczy - bronił jej
-Nie, wcale. Oprócz naszej paczki i rodziny, tylko ona wiedziała o ciąży - powiedziałam wkurzona
-Oj przecież to tylko plotki - ciągnął dalej swoje
-Tylko plotki?! Zobacz tytuły! "Vick jest w ciąży. Zdradziła Harrego?", "Harry znów z Caroline. Został zdradzony?", "Czy była dziewczyna Harrego jest w ciąży?", "Kto jest ojcem dziecka?", jest tego jeszcze więcej, o wiele gorszych. Przez tego plastika nie będę miała spokoju - krzyczałam
-Nie obrażaj jej - dalej jej bronił. Wtedy do pokoju weszła Caroline. Od razu do niej podbiegłam.
-Ty suko! Co ja ci zrobiłam?! Chcesz by z Harrym, to sobie z nim bądź, ale nie mieszaj się w moje życie. Odwal się ode mnie! Myślisz, że nie wiem że to ty kazałaś to wszystko napisać?! Zaczęłaś wojnę, z nie właściwą osobą. Jeśli myślisz, że ujdzie ci to na sucho to się grubo mylisz! Ja też mam dojścia. Zobaczysz, zniszczę cię! - powiedziałam wkurzona i wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Ta dziewczyna nie wie z kim zadarła.

Jak najszybciej pojechałam do siebie. Wzięłam szybki prysznic, by odświeżyć się po podróży. Już dokładnie wiedziałam co mam zrobić. Ta dziewczyna jeszcze tego pożałuje.


-------------------------------------------
Może nie jest jakiś mega długi...
Za to, następny jest już napisany :D
Dostałam weny, mam nadzieję że nie skończy się szybko :]]
Specjalnie przed świętami pisałam rozdziały, więc mam kilka w przód

Proszę o komentarze...

I widzicie, jak chcecie to możecie
Tak jak mówiłam jest 5 komentarzy, no i dodaje nowy rozdział ;D
Macie szczęście, bo gdybym nie weszła to rozdział pojawiłby się dopiero w środę lub czwartek...

Ogólnie nie wiem co mnie naszło z takim pomysłem, ale musiałam coś zrobić by skłócić głównych bohaterów :]]
xoxo

czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział 24


Następny dzień Vick przesiedziała sama w pokoju. Nie chciała nikogo widzieć, z nikim rozmawiać. Przepłakała pół nocy. Próbowała dodzwonić się do Harrego. Pisała do niego. Nagrywała się na pocztę głosową. Ten jednak nie wysłał nawet jednego, nędznego sms'a. W głowie miała tylko jedną myśl "Mój świat się zawalił. Nie mam po co żyć".

Był 14 luty...walentynki. Vick obudziła się w o wiele lepszym humorze. Odgoniła od siebie złe myśli. Postanowiła zapomnieć. Wiedziała, że nigdy do końca o nim nie zapomni. Kochała go, była z nim w ciąży, był i zawsze będzie ważny w jej życiu. Miała jednak nadzieję, że Harry w końcu, któregoś dnia z nią porozmawia. Nie wierzyła już, że będzie chciał dalej z nią być, ale chciałaby aby zostali przyjaciółmi. Nie chciała go stracić. Przecież był ojcem jej dziecka.

Po szybkim prysznicu była jak nowo narodzona. Stwierdziła, że spróbuje zacząć wszystko od nowa.

/Oczami Harrego/
Po tym jak zobaczyłem Victorię i Zayna całujących się na kanapie wyszedłem, a raczej wybiegłem z domu. Nie wiedziałem gdzie mam iść. Coś jednak podpowiadało mi, żebym udał się do niej. Przez długi czas zastanawiałem się czy dobrze robię. Przecież kocham Vick. Jednak coś w naszym związku się popsuło. Od naszej ostatniej kłótni i...zerwania wszystko zaczęło się walić. Szedłem tak rozmyślając, gdy w końcu zorientowałem się, że jestem pod jej domem. Z jednej strony coś kazało mi zawrócić, ale z drugiej coś mnie tam ciągnęło. Po chwili zastanowienia nacisnąłem dzwonek do drzwi. Drzwi powoli zaczęły się otwierać. Teraz nie było już odwrotu. W drzwiach stanęła szczupła, ładna blondynka. Moja była dziewczyna. Miała 17 lat, a na imię Caroline.
-Cześć - przywitałem się
-Oo Harry, co cię tu sprowadza? - zapytała przesłodzonym głosem
-Po prostu... - nie wiedziałem co powiedzieć
-Wejdź, opowiesz mi wszystko w środku - zaprosiła mnie, usiedliśmy w salonie na kanapie, Caroline przyniosła nam herbatę. Zacząłem opowiadać jej wszystko. Od tego, jak świetnie układało nam się z Vick, do naszej kłótni, zerwania, pogodzenia się, kolejnej kłótni i dzisiejszego zerwania. Caroline wysłuchała mnie i pocieszała. Rozmowa z nią naprawdę poprawiła mi humor. Dziewczyna nagle przybliżyła się do mnie i pocałowała mnie. Nie stawiałem oporów, wręcz przeciwnie oddawałem jej pocałunki. Wiedziałem, że nie powinienem. Może chciałem się zemścić na Vick. Ale nie myślałem o tym długo, żyłem chwilą. Pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne. Przeszliśmy do sypialni, nie przestając się całować...to była upojna noc.

Rano, gdy się obudziłem zobaczyłem wtulającą się we mnie Caroline. Była piękna i moja. Wczoraj postanowiliśmy, że do siebie wrócimy. Będę musiał oznajmić to reszcie. Zaproszę Caroline dzisiaj do nas.

Były walentynki, więc wieczorem zabrałem dziewczynę na romantyczną kolację. Po kolacji pojechaliśmy do mnie...znaczy do mnie i chłopaków. Weszliśmy do domu, wszyscy siedzieli przed telewizorem. Gdy weszliśmy wszystkie twarze skierowane były na nas.

/Oczami Vick/
Siedziałam razem ze wszystkimi u chłopaków. Oglądaliśmy film. Gdy nagle do pokoju wszedł Harry. Z jakąś dziewczyną u boku. Przytulali się...czyżby znalazł sobie inną. Była szczupła, miała długie blond włosy i kilo tapety na twarzy. Po twarzach chłopaków widziałam, że nie są zbyt zadowoleni z przybycia "gościa". Cały czas wmawiałam sobie, że to tylko przyjaciółka.
-Chłopaki, wy już się znacie. Dziewczyny poznajcie moją dziewczynę...Caroline - przedstawił nas sobie. Widziałam zdziwienie na twarzy wszystkich. Próbowałam być twarda, ale nie mogłam dłużej ukrywać emocji. Gdy dziewczyna chciała się ze mną przywitać, ja szybko ją ominęłam i pobiegłam schodami na górę. Weszłam do pierwszego, lepszego pokoju i się rozpłakałam.


-----------------------------------------------
To teraz trochę namieszam w życiu bohaterów :D
Nie miałam go dzisiaj dodawać, ale jakoś nie mogę się powstrzymać :]]

Piszcie komentarze...

Zrobimy tak jak poprzednio...dajcie 5 komentarzy :)
Jeśli tyle będzie, rozdział pojawi się jeszcze w tym tygodniu...
Jeśli nie, to dopiero pod koniec następnego tygodnia
xoxo